G R A G I E Ł D O W A.

piątek, 14 maja 2010

Gra giełdowa.

źródło: http://chce.to

Aktualizacja 15/05/2010: Kolorem zaznaczyłem zmiany w zasadach gry, przekreślony tekst oznacza, że z danego pomysłu zrezygnowałem.
Kiedy już zbiorę wszystkie propozycje i poukładam wszystko, napiszę jeszcze jednego posta podsumowującego.
Zatem zapraszam ponownie do komentowania i przesyłania propozycji.
P.S. U góry są dwa linik Domowy Bank - blog i Stan Portfela - gra inwestycyjna. Klikając na nie możecie przejść do strony głównej bloga lub do strony, gdzie będzie zapisany stan portfela inwestycyjnego rozgrywanej gry.
Pomysł kiełkował u mnie dość krótko, więc pewnie będzie się zmieniał w miarę upływu czasu...
Albo padnie z powodu braku zainteresowania.

Właściwie to nic nowego, wiele portali o podobnej tematyce proponuje tego typu "zabawę", ale ja chcę wprowadzić pewną zmianę. Zatem od początku.

Proponuję Wam grę giełdową (oczywiście), polegającą na wspólnym planowaniu inwestycji. Na początek chcę się skupić na:
1. Akcjach za pośrednictwem mBanku.
2. Funduszach inwestycyjnych za pośrednictwem SFI mbanku.
3. Walutach: USD, EUR, CHF za pośrednictwem Walutomatu.
4. Lokaty i rachunki oszczędnościowe w bankach - co Wam przyjdzie do głowy. Wykluczam małe, lokalne SKOKi, bo fizycznie nie będę w stanie do nich dotrzeć.
Wyrzucam lokaty, bo Kamil w komentarzu słusznie zauważył, że zakładanie lokaty na tydzień jest bez sensu.
To na początek. Jeśli ktoś przekona mnie i resztę uczestników, że warto "wejść" w inne instrumenty, nie ma problemu założę konto na innych platformach transakcyjnych i możemy powalczyć.

Kapitał początkowy: pln 2000. To jest mój wkład, tyle pieniędzy inwestuję na początek. To niewiele, ale jeśli pomysł chwyci i będziecie zainteresowani postaram się dorzucić więcej.
Kapitał zostaje podzielony na 4 części, po pln 500 każda. 3 najlepsze pomysły (tzn. te które zyskają najwięcej głosów i moją aprobatę) zostaną wcielone w życie, dostając po pln 500 lub inaczej 75% wartości portfela do podziału. Czwarta część kapitału zostaje w formie gotówki, którą będzie można w razie konieczności dopłacić do którejś z inwestycji.
Wszelkie transakcje będę potwierdzał na blogu, wrzucając printscreeny. Poza tym z prawej strony bloga umieszczę okienko, gdzie będzie opisany aktualny stan portfela.

Teraz najważniejsze - ta zmiana, o której napisałem wyżej. Osoby, które zaproponują najlepszą inwestycję uczestniczą w zyskach. Osoby, które zaproponują najlepszą inwestycję uczestniczą w zyskach, z tej części kapitału, którą "otrzymały" do zainwestowania.
Zasada podziału zysków jest następująca:
1. Zysk, do podziału to ten, który zostaje po odliczeniu prowizji oraz podatku.
2. 70% zysku zatrzymuję w portfelu do dalszych inwestycji, 30% idzie do inwestora. podziału, wg następującej zasady:
a) pierwsze miejsce i najlepsza propozycja: 15%
b) drugie i trzecie miejsce: po 7,5%
Jeśli będą mniej niż 3 najlepsze i zyskowne poropozycje, 30% wypracowanego zysku idzie do tych 2 (podział wg udziału w zyskach) lub 1 osoby.
Zysk będzie przelewany raz w tygodniu na konto wskazane przez zwycięzcę lub zwycięzców tygodniowej sesji.
3. Zasada wypłaty zysku zmienia się z uwagi na fakt, że nie da się z góry określić horyzontu czasowego każdej inwestycji. Zatem wspomniane 30% idzie do osoby, której inwestycja zostanie wcielona w życie i która wypracuje zysk, po zakończeniu danej inwestycji.

Jeśli w danym okresie będą mniej niż 3 najlepsze pomysły inwestycyjne, mogę zdecydować o zainwestowaniu większej ilości pieniędzy w danym projekcie, wówczas taki inwestor może liczyć na większą gotówkę wypracowaną z większego kapitału.
Procentowy udział w zyskach może ulec zmianie jeśli okaże się to konieczne.

Raz na jakiś czas (przeciętnie raz w miesiącu) będę rewidował inwestycje, realizując najsłabszą z nich, w przypadku kiedy "na horyzoncie" pojawi się lepsza (potencjalnie) okazja.
Harmonogram:
Portfel podsumowujemy w każdy piątek.
Przez weekend dajemy sobie czas na przemyślenie strategii oraz przegłosowanie najlepszej z nich, aby w poniedziałek zebrać je wszystkie i zastosować. Propozycje będziemy zapisywać w komentarzach do danego piątkowego podsumowania.
Zatem w piatek podsumowanie tygodnia.
Sobota i niedziela do godziny 15:00 propozycje.
Niedziela od 15:01 do 20:00 głosowanie.
Poniedziałek wykonanie zleceń.
Możliwa będzie dyskusja w ciągu tygodnia, co dalej z inwestycjami, więc możemy reagować na zmiany rynkowe na bieżąco.
Jeśli brak będzie wyraźnej zgody między uczestnikami decyzję będę podejmował samodzielnie i arbitralnie, mogąc sobie potem w razie dużej "wtopy" pluć w brodę :).

Gra trwa tak długo, jak długo będę widział w tym sens (czyt. będzie fajnie). Sobie jednak pozostawiam swobodę wyboru co ostatecznie stanie się z kapitałem i wypracowanymi 70% zysku, chociaż teraz będą one sobie leżały na osobnym blogowym koncie.

W weekend opracuję formatkę w Excelu i formatkę na blogu.

Jeśli macie pytania lub propozycje zapraszam do komentowania lub wysłania do mnie e-maila: frank1977@interia.pl.

Aktualizacja 16/05/2010. Projekt nabiera kształtów, wiec dodaje kolejną informację.
W propozycji inwestycyjnej musza byc nastepujace elementy:
1. Nazwa inwestycji.
2. Cena kupna - przy jakiej cenie wchodzić w inwestycję.
3. SL - stop loss
4. TP - take profit
5. Argumenty za - to nie musi byc analiza na całą stronę, nawet tego nie chcę. Krótko i rzeczowo w kilku zdaniach, czemu warto wejść w inwestycję, ale też jakie są zagrożenia.
Najważaniejsze: produkt musi być dostępny z platformy inwestycyjnej mBank (eMakler i SFI). Dlaczego ? Z prostej przyczyny, tylko tam mam otwarty rachunek inwestycyjny.

Kryterium wyboru. Na początku, głównie będzie to moja subiektywna ocena. Potem jeśli, pomysł chwyci, częściej zdam się na wasze głosy.

czwartek, 13 maja 2010

Zmiana na blogu i wymiana waluty.

Dzisiaj postanowiłem dołączyć do grona użytkowników serwisu AdTaily.pl, który pośredniczy w sprzedaży miejsca reklamowego na stronach internetowych i blogach, takich jak ten.
Dopiero zaczynam przygodę z tym wydawcą, więc zobaczymy jak będzie. Jedno mi się podoba, że sam ustalam cenę jaką potencjalny sponsor płaci za dzień wyświetlania reklamy na tym blogu - kto jest zainteresowany, może kliknąć w link na tym zielonym polu po prawej stronie.

Swoją drogą, zamieszczanie reklam, w które klikają czytelnicy jest pieniężną gratyfikacją za pracę autora tekstów. Niczego oczywiście nie sugeruję, ale miło mi czasem spojżeć na statystyki i zobaczyć, że wpadło (na razie tylko wirtualnych) złotówek, więc jeśli na blogu znajdziecie reklamę produktu, który Was zainteresował, to śmiało możecie klikać :).

Jeszcze tylko dla przypomnienia poniżej znajduje się link do sklepiku z produktami finansowymi, więc jeśli chcecie np. założyć sobie konto w banku, czy też wziać kredyt (najlepiej hipoteczny) to możecie sprawdzić wiele ofert za pośrednictwem mojej strony: http://domowybank.systempartnerski.pl/.

Dobra tyle prywaty, a teraz jeszcze tylko krótka informacja, że moje eur 200,12 w Walutomacie wreszcie zostały wymienione na złotówki, ale już po znacznie gorszym kursie niż w piątek (07/05), bo w efekcie dostałem pln 4,015 za każde 1 eur. Cóż trudno się mówi i tak się opłacało.
Teraz czekam na dobry kurs franka szwajcarskiego, ale nie wiem czy się nie przeliczę, bo na giełdach cały czas jest nerwowo, a kursy walut wcale nie chcą wrócić do poziomów sprzed dwóch tygodni.

środa, 12 maja 2010

Debiut PZU. Część 2.

Minister Grad może odetchnąć z ulgą, otwarcie pierwszych notowań akcji PZU S.A. było udane i kto rano, przed 8.45 ustawił zlecenia sprzedaży poniżej ok. pln 354 ten sprzedał swój pakiet już na starcie, wypracowując blisko 12% zysku.

Ja prochu nie wymyślałem i najzwyczajniej w świecie skopiowałem metodę sprzedaży tych akcji, która zastosował APP Funds, o czym pisałem we wczorajszym wpisie.
Mój pakiet 10 akcji został sprzedany już o 8.48 po cenie pln 349,00, czyli tylko o pln 1 niżej od kwoty, która wydawała mi się szczytem marzeń. Zatem debiut oceniam bardzo pozytywnie i jestem zadowolony.

 I tu muszę napisać, że jestem wdzięczny, że są blogerzy tacy jak APP Funds i nie tylko on (odsyłam do paska po prawej stronie mojego bloga, gdzie wymieniłem blogi oraz strony, które odwiedzam), którymi można się wesprzeć podejmując decyzje inwestycyjne.
Oczywiście zawsze znajdą się leszcze marudzący lub oskarżający blogerów opisujących swoje inwestycje, że zostali źle pokierowani i przez to albo stracili, albo nie zarobili tyle ile by mogli. Odsyłam ich wszystkich na drzewo do prostowania bananów - decyzję każdy podejmuje sam, na swoje ryzyko. Od nas samych zależy, czy zastosujemy u siebie strategię opisaną przez danego blogera, czy też nie.
Na marginesie: ciekawe czy będę  wygłaszał podobne peany pochwalne, jak stracę kasę kopiując czyjąś strategię inwestycyjną :)...

Dla mnie sprawa PZU jak narazie jest zakończona. Oby więcej takich i lepszych IPO jak ta, a będę zadowolony :).

wtorek, 11 maja 2010

Debiut PZU.

Jutro debiut PZU na warszawskiej giełdzie. Emocje są dość gorące, ponieważ ostre tąpnięcie giełd z ostatniego tygodnia nie wróżyło zbyt dobrze największej, polskiej ofercie prywatyzacyjnej ostatnich lat.
Na szczęście poniedziałkowe odbicie pozwala mieć nadzieję, że jutrzejsza sesja na GPW pozwoli przynajmniej nie stracić zainwestowanego kapitału. Jednak co się naprawdę stanie, przekonamy się za kilkanaście godzin.

Postanowiłem skopiować sposób App Funds i podzielić mój niewielki pakiet 10 akcji na dwie części. Dla pierwszych 5 akcji ustawiłem limit sprzedaży (tj. minimalną cenę) na pln 319,9. Dla drugiej piątki papierów limit ten określiłem na poziomie pln 329,9.
Obecnie TKO dla PZU wskazuje poziom pln 331 i mam nadzieję, że nie obniży się bardziej.
W razie czego zmiany w zleceniach można jeszcze dokonać jutro, w godzinach od 8.00 do 8.45.

To tyle, jutro ważny dzień...

poniedziałek, 10 maja 2010

Łapiemy oddech ?

Oczom moim nie mogłem uwierzyć, kiedy dzisiaj spojrzałem na poranne wartości kontraktów futures dla WIG20, które wzrosły o ponad 3%.
Potem rozpoczęto notowania akcji i się zaczęło... Tak, jak w piątek inwestorów ogarnęła histeria wyprzedaży, tak w poniedziałek pałę przegięto w drugą stronę i wszyscy zaczęli histerycznie kupować, do czego i jak się przyłączyłem. Ale po kolei...

W piątek euro poszybowało do wartości ponad 4,13 pln, więc zerwałem lokatę w Alior Bank, pieniądze przeniosłem do oddziału WBK, gdzie wpłaciłem walutę i przelałem ją do Walutomatu, by tam korzystnie wymienić na złotówki.
W teorii wszystko wyglądało dobrze, a w praktyce nic z tego nie wyszło, bo w tym dniu było tak wielu chętnych do sprzedaży euro, że moje zlecenie ugrzęzło w kolejce za ponad trzema setkami innych.
I nie zostało zrealizowane do dzisiaj, więc marzenie o dodatkowym zysku prysnęło jak bańka mydlana. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie mogło wyjść.
Jeśli euro nadal będzie odzyskiwać wartość w stosunku do franka szwajcarskiego, kupię franka i będę trzymał na koncie jako bezpieczniejszą formę dywersyfikacji wartości portfela.

Dzisiaj z kolei, skorzystałem z nadal promocyjnych cen (choć już nie tak dobrych jak choćby w piątek) i kupiłem 50 akcji TPSA, pod wypłatę dywidendy (o ile mnie pamięć nie myli ma być pln 1,5 za akcję).
Dodatkowo jeszcze dorzuciłem niewielki pakiet akcji (11 sztuk) Assecopol. Oczywiście namęczyłem się przy tym niemiłosiernie, bo akurat dzisiaj internetowy system  transakcyjny mBanku padł, ale wystarczyło jedynie morze cierpliwości i udało się :).

Miejmy nadzieję, że inwestorzy na dłużej uwierzyli, żę utworzenie w Unii funduszu antykryzysowego dysponującego ponad 700 mld euro, który ma uratować Grecję i innych potencjalnych bankrutów, głównie z tzw. gupy PIIGS (Portugalia, Włochy, Irlandia, Grecja i Hiszpania) faktycznie rozwiąże problemy tych krajów i dzisiejsze wzrosty nie są tylko podpuchą dla ulicy, żeby wycisnąć z nas jeszcze trochę grosza. Bo w gruncie rzeczy nie rozwiązuje się problemu u źródła jego powstania, tzn. zracjonalizowania nadmiernie rozdmuchanych wydatków populistycznych rządów krajów europejskich, przekraczające wydolność budżetu państwa.
Grecji daje się rybę zamiast wędki, w nadziei, że jej problemy uda się zasypać górą pieniędzy. Ja w to nie wierzę, ponieważ problemy Grecji nie są wyjątkowe i de facto dotyczą większości krajów Unii, w tym Polski. Tak naprawdę wszyscy będziemy musieli się zmierzyć z problemem nadmiernego zadłużenia, zacisnąć pasa i ograniczyć przywileje socjalne. Oczywiście dyskusję na ten temat można odkładać w czasie, ale to jest jak z bolącym zębem i strachem przed dentystą - im dłużej zwlekamy, tym gorzej, a nieprzyjemnej terapii nie unikniemy.

I na zakończenie, spodziewam się, że za jakiś czas ktoś znowu się obudzi i podniesie krzyk, że w Grecji źle się dzieje, choć wiadomo o tym nie od dzisiaj i nie od wczoraj, albowiem o problemach Grecji mówi się już od lutego tego roku, a pewnie można się doszukać jeszcze wcześniejszych doniesień.
Trzeba pamiętać, że giełdami rządzą emocje oraz grubasy z miliardowymi portfelami, którzy te emocje potrafią wykorzystać, więc zapewne kiedy większość zda sobie sprawę, że ta góra pieniędzy nie rozwiązała problemów Grecji, możemy się spodziewać kolejnych spadków indeksów giełdowych.

sobota, 8 maja 2010

Czy możliwy jest nieustanny wzrost gospodarczy ?


W cieniu greckiej tragedii, czytałem sobie nowy numer polskiego wydania "Scentific American" pod swojsko brzmiącym tytułem "Świat Nauki", a w nim artykuł "Zgubny imperatyw".


Ponieważ moje doświadczenie praktyczne w zakresie inwestowania na giełdzie jest delikatnie mówiąc skromne, zrobię to co robi większość nieudanych praktyków ekonomii i finansów - ucieknę w teorię i zadam pytanie o możliwości dalszego rozwoju gospodarczego w ramach znanego od XVIII wieku modelu, stworzonego przez Adama Smitha :).

Autorem wspomnianego artykułu jest Bill McKibben pracownik naukowy zajmujący się klimatem i ekologią, autor książki noszącej tytuł "Eaarth (to nie jest błąd): Making a Life on a Tough New Planet".

sobota, 1 maja 2010

Equity Magazine.

Dzisiaj znalazłem ogłoszenie u znanego mi blogera (Zdzich) prowadzącego Abecadło Finansów Osobistych, w którym daje link do darmowego magazynu finansowego Equity Magazine. Artykuły pisane są przystępnym i zrozumiałym językiem, a przede wszystkim pisane są przez ludzi, których publikacje czytam i cenię i które w kilku przypadkach bardzo mi się przydfały.
Zatem polecam tą pozycję, a zainteresowanych odsyłam tutaj.

piątek, 30 kwietnia 2010

Podsumowanie portfela - kwiecień.


Miesiąc kwiecień zbliża się ku końcowi, więc przyszedł czas na podsumowanie wyników portfela.
Po pierwsze dorzuciłem do niego ok. pln 550.
Po drugie nie jestem zadowolony z moich wyników, ponieważ w kwietniu zanotowałem stratę w wysokości pln 34 w stosunku do zainwestowanej sumy. Wszystko przez nieudane inwestycje w akcje, niestety potwierdza się to, o czym pisze wielu blogerów: inwestowanie na giełdzie to bardzo trudna sztuka i tylko nieliczni potrafią wypracować dzięki temu jakieś zyski. Owe twierdzenie znajduje potwierdzenie w moich wynikach, prawda jest taka, że lepiej radzę sobie w funduszach inwestycyjnych, na których chyba teraz powinienem się bardziej skupić.

czwartek, 29 kwietnia 2010

Kupilem PZU.

Po bardzo długich wahaniach, w końcu wczoraj w nocy zdecydowałem się zapisać na 10 akcji PZU S.A.
Pomimo wielu niebezpieczeństw, takich jak:
1.  Udział wielu niedzielnych inwestorów z ulicy i przegrzana koniunktura na giełdach - 14 miesięcy, nieprzerwanych wzrostów aż się prosi o korektę .
2. Uczestnictwo Eureko w prywatyzacji.
3. Oskubanie PZU z połowy jego aktywów finansowych w postaci gigantycznej dywidendy i słabnąca pozycja rynkowa.

Jednak taka prywatyzacja nie zdarza się zbyt często, a można zakładać, że Ministerstwo Skarbu zrobi dużo, aby się udała, albowiem po porażce z PGE, nasza administracja nie może sobie pozwolić na zbyt wielką obsuwę z tą ofertą. Oczywiście, jeśli rynki polecą w dół, to nawet MSP nie pomoże, ale jest spora szansa, że na debiucie uda się zarobić kilka procent.
Zatem tym razem stawiam na nasze Państwo i mam nadzieję, że się nie zawiodę :).

poniedziałek, 26 kwietnia 2010

Oszczędzanie w funduszach inwestycyjnych.

Poniższy wpis, a szczególnie jego przydługi wstęp powinniście potraktować raczej jako wskazówkę, jak nie powinno się postępować rozpoczynając przygodę z funduszami inwestycyjnymi.
Kilka rad, które staram się stosować od zaledwie kilku tygodni znajdziecie znacznie niżej, wymienione w kilku punktach, więc jak się komuś nie chce czytać historii mojego życia, niech przeskoczy od razu mniej, więcej do połowy tego posta.

piątek, 23 kwietnia 2010

Nowa emisja akcji Asseco Poland.

Znacznie ciszej, w cieniu wielkiej oferty publicznej PZU, w dniu dzisiejszym (23/04/2010) na warszawskim parkiecie wprowadzono do publicznego obrotu Prawa Poboru nowej serii akcji (seria I) Asseco Poland. Zgodnie z  prospektem emisyjnym, środki pozyskane dzięki tej emisji mają być przeznaczone na zakup małych i średnich przedsiębiorstw działających w branży IT. Tym samym spółka chce powiększyć swoje zaangażownie na rynkach poza granicami Polski.

Zgodnie z uchwałą zarządu z 19/04/2010, cena emisyjna za jedną akcję serii I ma wynosić PLN 54. Termin składania zapisów na wykonanie Praw Poboru mija 29/04/2010 (zgodnie z informacją z Bankier.pl) a zgodnie z prospektem emisyjnym (str. 8 prospektu) wykonanie Praw Poboru oraz Zapisy Dodatkowe będą możliwe do 05/05/2010.

Do obrotu dopuszczono 77.565.530 praw poboru, a do objęcia jednej akcji nowej emisji wymagane będzie 20 PP. Dzięki temu Asseco Poland zaoferuje 3.878.277 akcji nowej serii. Jednocześnie umorzy odpowiednią liczbę własnych akcji.

Tyle suchych faktów. Na razie jeszcze nie mam swojego zdania na temat nowej emisji akcji Asseco Poland. Z całą pewnością jest to moja ulubiona spółka notowana na GPW, więc będę pilnie obserwował informacje dotyczące tego przedsiębiorstwa.
Dzisiaj kurs "starych" akcji Assecopol wzrósł po wczorajszych spadkach i przed południem znajdował się w okolicach pln 56,85.

czwartek, 22 kwietnia 2010

Polskie zasoby gazu ziemnego. Cz. II

Być może niektóre z artykułów dotyczących polskiej energetyki mają tylko życzeniowy charakter inne lansują spiskową teorię dziejów...
ale cholera było by fajnie, gdyby okazały się prawdą (te o charakterze życzeniowym).
Kilka miesięcy temu przytoczyłem pewien tekst dotyczący polskich zasobów gazu ziemnego, uwięzionego w łupkach. Nie chcę się rozpisywać na ten temat, bo temat jest zawiły technicznie, ja sam nie jestem ekspertem, ale w ostatecznej konkluzji chodzi o to, że jest go sporo i jego zasoby zaspokoiłyby nasze potrzeby energetyczne, ale wydobycie tego gazu jest trudne i drogie.
Zainteresowani tematem niech klikną tutaj.

Wczoraj ukazał się interesujący tekst na blogu Wojciecha Białka, w którym możemy przeczytać kilka nowych informacji dotyczących owego gazu. Wydobyciem polskiego gazu ziemnego z łupków zainteresowanych jest kilka amerykańskich firm naftowych. Póki co sprawa jest dopiero na etapie badań i za kilka tygodni wykonanych zostanie kilka odwiertów próbnych, dzięki którym zainteresowani dowiedzą się ile tego gazu naprawdę jest, jaką ma wartość i w końcu czy będzie się opłacało go wydobywać.

Jeszcze na razie wszystko jest "patykiem na wodzie pisane", ale gdybym mógł mieć jakieś życzenie dla Polski i dla nas, to chciałbym, żeby informacja o dużych zasobach polskiego gazu łupkowego była prawdą. Uniezależnilibyśmy się od Rosji, co niekoniecznie musiałoby oznaczać tańszy surowiec dla takiego szarego Kowalskiego jak ja (droższa technologia wydobycia, niż w Rosji), ale wzmocniłoby z pewnością fundamenty polskiej gospodarki i pozycję polityczną kraju, co także ma spory wpływ na finanse.

P.S. O polskim gazie łupkowym pisze też Bankier.pl.

środa, 21 kwietnia 2010

Dopłaty do wakacyjnego wypoczynku.

Dzisiaj temat krótki i lekki.
Zgodnie z doniesieniem PAP, Bruksela uznała, że turystyka jest niezbywalnym prawem każdego obywatela Wspólnoty. W związku z tym niedługo powstanie program pomocowy, dzięki któremu emeryci, renciści, osoby do 25 roku życia oraz ludzie w ciężkiej sytuacji materialnej będą mogły liczyć na dofinansowanie tanich wyjazdów zagranicznych. Wszystko to w celu ukazania obywatelom Unii Europejskiej, różnorodności kulturowej naszego kontynentu. Informacja podana za wp.pl.

Zaprawdę powiadam Wam, może w Stanach jeżdżą większymi samochodami, ale prawie nigdzie nie żyje się równie wygodnie i bezpiecznie, jak w Unii Europejskiej. Niewiele jest miejsc na Ziemi, gdzie ludzie mają tak łatwy dostęp do edukacji, kultury, opieki medycznej (tak, tak ludzie w USA mają często gorzej) a teraz turystyki :).
Unia to oczywiście moloch, zbiurokratyzowany, niewydolny i można by tak wymieniać jeszcze godzinami, ale ja pozostaję euro-entuzjastą i twierdzę, że wejście Polski do Unii jest najlepszą rzeczą, jaka nam się przytrafiła od kilkuset lat.

wtorek, 20 kwietnia 2010

Więcej IPO w tym roku.

Ostatnie dni upływają pod znakiem gorącej oferty sprzedaży akcji PZU, o której nie napisze dzisiaj nic...

czwartek, 15 kwietnia 2010

Zakupy.


Przez dłuższy czas pisałem tylko o giełdzie, a nawet porwałem się na napisanie dwóch tekstów o energetyce, więc teraz przyszedł czas aby wrócić na ziemię i zatroszczyć się o budżet domowy. Dzisiaj na warsztat wezmę zakupy.

Mądre kupowanie to sztuka, polegająca na tym by być oszczędnym i płacić godziwą cenę, ale jednocześnie nie zostać sknerą. Granica jest bardzo cienka i niewyraźna.
Dzięki mądrym zakupom, można zaoszczędzić ok. 20% miesięcznych wydatków (to takie moje zgrubne wyliczenie, zrobione na podstawie subiektywnie dobranego koszyka dóbr podstawowych).
W ciągu tych wszystkich lat, od kiedy jestem "na swoim" nauczyłem się kilku zasad, które nie zawsze są łatwe do wdrożenia, bo wymagają pewnej dozy dyscypliny, ale dzięki temu mam to miłe uczucie, że nie zawsze jestem frajerem dąjacym się nabrać na gładki marketing.

wtorek, 13 kwietnia 2010

Małe Elektrownie Wodne.


Kontynuując rozważania z poprzedniego wpisu, w dzisiejszym poście zajmę się trochę tzw. zieloną energią,  tym razem jednak kładąc większy nacisk na inwestycyjny aspekt tego zagadnienia.

Spore zainteresowanie ekologicznymi technologiami wytwarzania energii elektrycznej sprawia, że coraz więcej prywatnych podmiotów podejmuje się działalności komercyjnego wytwarzania i sprzedaży energii pochodzącej z czystych i odnawialnych źródeł, takich jak wiatr, słońce czy woda.
W tym wpisie chciałbym bliżej zając się elektrowniami wodnymi, a dokładniej tzw. Małymi Elektrowniami Wodnymi (MEW) i napisać trochę o spółce o takiej samej nazwie -  MEW S.A.

niedziela, 11 kwietnia 2010

Tragiczny wypadek.

Przez dłuższy czas zastanawiałem się, jaki tytuł nadać temu wpisowi, żeby nie brzmiał sztampowo i banalnie.
Ale to chyba nie ma znaczenia, albowiem katastrofa lotnicza, która sprowadziła śmierć na wszystkich tych ludzi, którzy lecieli wysłużonym, rządowym samolotem jest po prostu tragicznym wypadkiem, dramatem i niewyobrażalnym splotem wydarzeń. Celowo nie piszę o śmierci "prezydenta", "posła", "polityka", czy "ministra" ponieważ, to tych ludzi tak bardzo szkoda.
Dzisiaj obejrzałem fragment transmisji z uroczystości sprowadzenia szczątków Lecha Kaczyńskiego do Polski w trakcie, której pokazano jego córkę. Jak bardzo współczułem tej kobiecie, że przygnieciona  ciężarem śmierci obojga rodziców musi pozostawać na świeczniku, w oku kamer odzierających jej dramat z odrobiny prywatności.
Państwo Polskie, dzięki dobrze skonstruowanej konstytucji będzie działać dalej, nam nie grozi większa katastrofa (być może bojaźliwi inwestorzy zagraniczni wycofają część kapitału z GPW, w obawie o stabilność administracji rządowej i indeksy w przyszłym tygodniu pójdą nieco w dół, ale moim zdaniem może to być tylko chwilowe zawirowanie), zabraknie jednak wielu inteligentnych ludzi, stanowiących elitę tego kraju.
Nigdy nie byłem zwolennikiem PIS, ani Kaczyńskich uważając ich pewne działania za szkodliwe dla kraju, ale ludzi szkoda. Bo mogłem się z Lechem Kaczyńskim nie zgadzać i mogłem go nazywać różnymi epitetami, to jednak stanowił on (wraz z pozostałymi osobami obecnymi na pokładzie rozbitego samolotu) część elity politycznej tego kraju, podobnie jak wielu innych ważnych dla kraju polityków, profesorów, wojskowych, działaczy społecznych i in.

Energetyka.


Dzisiejsze rozważania będą miały bardziej futurystyczny charakter.
W kwietniowym Świecie Nauki pojawił się artykuł p.t. "Co z tą fuzją ?", traktujący o świętym Gralu energetyki jądrowej (i energetyki w ogóle) fuzji jądrowej lub inaczej energetyki termojądrowej.
Warto sobie zadać pytanie, czy można na tym zrobić dobry interes ? Czy warto zainwestować w takie przedsięwzięcie licząc, że będzie to jeden z tych "złotych strzałów", który przy inwestycji powiedzmy usd 1000 po 20 latach przyniesie zysk rzędu dziesiątek tysięcy dolarów, podobnie, jak to miało miejsce w przypadku niektórych, dzisiejszych gigantów Doliny Krzemowej - Microsoft lub Apple ?
Wiemy już, że w Polsce powstanie tradycyjna elektrownia jądrowa i że zbuduje ją PGE. Czy jednak spółka powinna się zaangażować w badania nad fuzją jądrową ?
Przyjrzyjmy się bliżej owej fuzji.

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

Życzenia Wielkanocne.

Wszystkim czytelnikom, przesyłam najserdeczniejsze życzenia Wielkanocne - i więcej niestety nie napiszę, bo sobie rozwaliłem prawy nadgarstek, więc stukam lewą ręką w klawisze, co zajmuje mi niemiłosiernie duzo czasu.
Do czasu, kiedy łapka wróci do zdrowia, będę musial pisanie bloga odstawić na potem.
Pozdrowienia dla wszystkich i do rychłego "przeczytania" :)

środa, 31 marca 2010

Walutomat - sposób na obniżenie kosztu spłaty kredytu hipotecznego w waltucie.

Aktualizacja 06/05/2010. W poniższym wpisie wkradł się błąd, otóż spółka Revelco jest z Poznania, nie z Wrocławia. Niby nic bardzo poważnego, ale głupi błąd popełniłem :).

Wpisów o Walutomacie (http://www.walutomat.pl/) - portalu umożliwiającego bezpośrednią wymianę obcych walut między użytkownikami, bez pośrednictwa banków i kantorów, a co za tym idzie bez płacenia im prowizji w postaci spread'u było już sporo w blogsferze. Jest to także dobry sposób na obniżenie kosztu spłaty kredytu hipotecznego zaciągniętego w walucie, dzięki ominięciu wspomnianego spreadu bankowego, który jest znaczącą składową zysku, jaki te instytucje osiągają dzięki swoim klientom. Dlatego poniżej opiszę moje doświadczenia z tym portalem.

wtorek, 30 marca 2010

Superfund - polski fundusz hedgingowy.

Superfund jest jednym z niewielu Towarzyst Funduszy Inwestycyjnych na polskim rynku (nie wiem, czy w Polsce jest jeszcze jakiś inny o podobnej polityce inwestowania, więc na wszelki wypadek piszę "jednym z niewielu"), oferujących jednostki uczestnictwa w funduszach hedgingowych. Jedną z definicji takiego TFI można znależć tutaj (Wikipedia - wiem, to nie jest encyklopedia PWN, ale ta definicja akurat jest ok).

poniedziałek, 29 marca 2010

Podsumowanie portfela - marzec

Koniec marca, więc przedstawiam podsumowanie zmian, jakie się dokonały w portfelu.
Ten miesiąc niewątpliwie pozwolił zarobić na akcjach kupionych podczas lutowej korekty. Oczywiście lepsi gracze wypracowywali zysk kupując i sprzedając papiery wartościowe również w marcu. Mi udało się zarobić niewiele, bo ok. 35 pln, a informacje o kolejnych ruchach inwestycyjnych zamieszczałem w innych postach (tutaj, tutaj, tutaj i tutaj), więc nie będę się teraz o tym specjalnie  rozpisywał.
Obecnych stan inwestycji prezentuję w tabeli poniżej - kliknij w link.

czwartek, 25 marca 2010

Wall Street.



Ostatnio brakuje mi tematów, które chciałbym opisać na blogu. Trend boczny, który obserwuję na naszym parkiecie nie zachęca mnie do ponownych inwestycji, więc w oczekiwaniu na prawdziwy ruch indeksów (w górę lub w dół) porzeglądam sobie Sieć w poszukowaniu interesujących artykułów o temtyce finansowej.

Dzisaj w moje spocone łapki wleciał artykuł autorstwa Roger'a Lowenstein'a z gazety The New York Times, a przetłumaczonego przez Katarzynę Kasińską z portalu Interia. Autor tekstu przedstawia swoje przemyślenia na temat funcjonowania amerykańskiej giełdy papierów wartościowych z Wall Street i przyczyn ostatniego kryzysu finansowego.
Tekst jest niedługi, zawiera kilka definicji, m.in., co to jest CDS, a w pewien sposób daje nam ogólny obraz działalności amerykańskiej giełdy, wielkich banków inwestycyjnych, i pośrednio naszej rodzimej GPW. Jest to oczywiście pogląd jednego człowieka, z którym można się zgadzać lub nie. Ja mam zbyt małą wiedzę na ten temat, więc zdania nie mam, ale chętnie takie artykuły czytam.

Tlumaczenie możecie znaleźć tutaj.

Miłej lektury.

sobota, 20 marca 2010

Ceny ropy naftowej idą w dół.

Znacie to przysłowie, ze ostatnich gryzą psy ? Ja w piątek przegapiłem okazję, żeby kupić w dobrej cenie certyfikaty RCSCRAOPEN na spadek ceny tego surowca. Zachowałem ostrożność, ponieważ ten piątek z powodu realizacji wielu kontraktów terminowych był nieprzewidywalny, więc stanąłem z boku, choć pojawiło się tak wiele sygnałów, że ceny czarnego kruszcu będą spadać: tutaj, albo  tutaj, ponad to w USA zapasy paliw rosną, OPEC nie zmniejszył wydobycia, popyt na ropę nadal jest stosunkowo słaby, szczegolnie w krajach zachodnich, chinski rzad przymierza sie do ochlodzenia gospodarki itd.


Prócz tego wysokość dodatku BAF, który będzie pobierany w kwietniu przez linie żeglugowe, obniżył się w stosunku do jego wartości z marca o ok. 5%, więc mamy kolejne potwierdzenie, że ceny czarnego zlota polecą w dół. Analitycy twierdzą, że ów spadek wyniesie ok. 5-10% sprowadzając cenę ropy do ok. usd 77 - usd 74, licząc od poziomu usd 82. Ceny certyfikatów już polecialy ok. 5% w górę, więc kupienie ich w poniedzialek prawdopodobnie oznaczać będzie narażenie się na wyższe ryzyko strat, no i już się na tym instrumencie nie zarobi tak dużo, jak by się zarobiło dokonując transakcji choćby w piątek rano (zakładając, że ceny ropy będą dalej lecieć w dół).

Niestety przegapilem moment i nie kupilem ich na czas, kiedy byly jeszcze po ok. pln 264 (tak bylo w czwartek zeszłego tygodnia). W piątek ich cena urosła aż do pln 274 ! W prawdzie ustawiłem zlecenie kupna, mimo obaw o nieprzewidywalność giełdy, ale byłem zbyt chytry, bo ustawiłem limit ceny na pln 265, więc do końca dnia nic z tego nie wyszło.

czwartek, 18 marca 2010

Aktualizacja portfela vol.2. Jest dobrze, ale nie beznadziejnie.

Ostatnie dni spędziłem handlując akcjami z naszego rodzimego parkietu. Poszło mi trochę lepiej niż, ostatnio z kontraktami na ropę naftową, ale jeszcze jest daleko do tego, żebym powiedział, że jest dobrze.

W piątek (12 marca) kupiłem 100 akcji firmy Teta - producenta i dostawcy oprogramowania, płacąc za nie pln 9,99. Na pierwszy rzut oka, wydawało się, że spółka jest ok. ale jej wewnętrzne problemy, szybko mnie do niej zniechęciły mimo, że przynosi ona zyski i ma dobre wyniki. Dlatego najpierw w poniedziałek sprzedałem 14 akcji po pln 10,00, a we wtorek pozostałe 86 walorów po pln 10,30. No i pośpieszyłem się znowu, bo wczoraj spółka wyceniona było po pln 11,01 za akcję. Także końcowy zysk, jaki wypracowałem (po uwzględnieniu prowizji i podatku) to zaledwie pln 13,32.

Wczoraj (17 marca) widząc dobre wyniki z giełdy w Stanach i w Niemczech, a także czytając dobre wiadomości z rynków, postanowiłem pospekulować i kupiłem 60 akcji Novity (zajmują się produkcją włókien technicznych dla przemysłu obuwniczego, produkcją wykładzin itp.) po pln 27,00 i ustawiłem automatyczne zlecenie, żeby je sprzedać kiedy cena osiągnie co najmniej pln 27,50. Przez cały dzień nic się nie działo, zaś akcje tej firmy wyceniano na ok. pln 26,80. Sądziłem, że tak będzie przez cały dzień i dopiero dzisiaj lub jutro (18 lub 19 marca) ceny tego papieru pójdą do góry, a ja będę sukcesywnie przesuwał minimalną cenę sprzedaży, a tu taka niespodzianka - na sam koniec środowej sesji ceny Novity podskoczyły do pln 27,50 przez co moje zlecnie zostało automatycznie zrealizowane, pozostawiając mnie z pln 13,96 zysku na czysto.

Jak widać nadal działam bardzo ostrożnie i nerwowo, bo gdybym działał równie spokojnie, jak np. APP Funds, to pewnie na obecnej hossie zarobiłbym kilka setek, a tak jest kilkadziesiąt złotych.

Warto jeszcze dodać, że przekonwetrowałem fundusz Uni Małych i Średnich spółek spowrotem na Uni Obligacji Nowej Europy realizując ok. pln 40 (dokładnie nie policzyłem, bo mi się nie chciało :) ).

Wzrosty obserwujemy już od kilku tygodni i niemal każdy z komentujących pisze, że w końcu muszą się skończyć, nikt jednak nie wie dokładnie kiedy. Dlatego spekuluję dalej zamieniając fundusz IDEA Obligacji na IDEA Akcji, być może zarobi dla mnie parę dodatkowych złotówek.

Jedno jest pewne, wciąż jeszcze nie trzymam się wcześniej ustalonej strategii, ulegając emocjom i reagując na niewielkie wahania, ale mam nadzieję, że z czasem nauczę się większej dyscypliny.

Jestem ciekawy jak wam teraz idzie, napiszcie proszę coś w komentarzach (konstruktywna krytyka mile widziana).

P.S. Dzisiaj (18 marca) giełdy poszły nieco w dół. Pytanie brzmi, czy to tylko chwilowa korekta, czy mam do czynienia z zapowiadaną przeceną ?

wtorek, 16 marca 2010

Emerytura. Czyli podejmij wyzwanie ZUS-u i spróbuj przeżyć za 600 złotych miesięcznie.


Zwykle nie namawiam nikogo do oszczędzania, bo wychodzę z założenia, że tą robotę (podkreślam dobrą robotę) lepiej wykonują inni publicyści, poza tym wydaje mi się, że blogi o tej tematyce czytują zwykle ludzie, których nie trzeba namawiać do takich rzeczy jak oszczędzanie, inwestowanie i myślenie o emeryturze...

poniedziałek, 15 marca 2010

W maju kupisz sobie PZU.

Około maja tego roku możemy się spodziewać debiutu PZU na warszawskim parkiecie. Sprzedanych zostanie 20% akcji tej spółki, z czego jedna trzecia akcji (6 milionów) ma trafić do inwestorów indywidulanych (jeśli czytasz ten tekst to najprawdopodobniej nim jesteś :) ).

Cena emisyjna wyniesie ok. pln 300 za akcję, więc ocenia się, że na głowę przypadnie ok. 24-30 walorów tego największego ubezpieczyciela na polskim rynku, jak można policzyć należy dość sporo odłożyć: pln 7200 - 9000, zatem podejżewam, że nie wszyscy będą w stanie kupić cały, przypadający na głowę pakiet. Bardziej zasobni w gotówkę mają szansę "wyrwać" więcej akcji, ale to tylko moje spekulacje.
Cena akcji nie będzie niższa niż pln 292,50, ponieważ poniżej tego poziomu jeden z udziałowców PZU, holenderska firma Eureko ma prawo sprzeciwu.

Warto jeszcze wspomnieć, że na rynku pozagiełdowym obraca się akcjami pracowniczymi, a ich cena waha się od pln 340 do pln 390, po debiucie PZU na giełdzie, te akcje też trafią na GPW.

A ile warte jest to całe PZU ?
Wg głównego ekonomisty PZU, w czerwcu 2007warte było 50 mld pln (pln 580 na akcję) - tak było w szczycie poprzedniej hossy.
Analitycy sądzą, że od tamtej pory wartość akcji europejskich ubezpieczycieli spadła o ok. 46%, czyli bardzo upraszczając sprawę obecnie jedna akcje warta jest ok. pln 313. Czy to jest potencjał do którego cena PZU może wzrosnąć, czy też licząc na to że tłuste lata muszą kiedyś wrócić ceny akcji tego przedsiębiorstwa będą jeszcze wyższe ? Pytanie za 1000 punktów i miliony złotych.
Rynek jest niepewny, PZU raczej traci w nim udziały, niż zyskuje, ale to wciąż największy gracz tego typu w naszym kraju.

Z pewnością warto odłożyć trochę pieniędzy na te papiery, ale trzeba im się dobrze przyjżeć. Moim zdaniem PZU działa na dość konkurencyjnym rynku, więc nie ma już tak cieplutkiej niszy i monopolistycznej pozycji, jak PGE. Warto uważnie poczytać prospekt emisyjny i opinie ekspertów.

P.S. Powyższe informacje, dotyczące emisji akcji PZU podałem za artykułem z Interii.

piątek, 12 marca 2010

Zmiany w portfelu.

Aktualizacja 12/03/2010: SL, który ustawiłem bardzo blisko, na 2%, wywalił mnie z kontraktów na spadek cen ropy naftowej, kiedy ich cena spadła do ok. pln 262. Cóż trudno, przez weekend odpocznę od giełdy i inwestowania, aby ochłonąć i przemyśleć swoją strategię, która jak widać nie jest najlepsza.

Wczoraj i dzisiaj sprzedałem PGE po pln 22,95 i Bomi po pln 15, na pierwszej spółce realizując ok. pln 49 zysku, na drugiej... Tarrram ! pln 0,5 zysku.
Mogłem pewnie zarobić więcej, ale mam słabe nerwy i się "wysypałem". Został mi jeszcze fundusz UniMIS, więc jeśli indeksy dalej będą szły do góry, mam szansę uczestniczyć w tych wzrostach.

Odzyskaną gotówkę zainwestowałem w certyfikaty na spadek cen ropy naftowej RCSCRAOPEN, kupiłem ich 5 po pln 270,36 - teraz wiem, że zapłaciłem z dużo. Niestety znowu dały o sobie znać emocje, które są złym doradcą.
Liczę na to, że w dłuższej perspektywie, że ceny ropy polecą w dół, bo zapasy rosną, a realna gospodarka wcale tak dobrze nie hula, jak by tego chciał rynek giełdowy - artykuł tutaj. Chociaż równie dobrze mogę się mylić :).

Wszystkie te dywagacje można jedynie rozpatrywać w kategoriach mniejszego lub większego prawdopodobieństwa.

czwartek, 11 marca 2010

Papierosy.


źródło: www.narkotyki.pl

Dzisiaj miało być o emeryturach, ale po ukazaniu się komunikatu KNF, temat został wyeksplowatowany w ostatnich dniach przez tyle gazet, portali i blogów, że zostawię go na kiedy indziej. Dzisiaj trochę pofilozofuję, a przynudzać będę o papierosach. Ale od początku...

Jadąc wczoraj do pracy, na jednym z przystanków zauważyłem reklamę Nicorette, na której śliczna szatynka, trzyma podłużny, obły przedmiot w geście osoby, która zaraz zaciągnie się pysznym dymkiem.
Jest to oczywiście reklama najnowszego wyrobu producenta tej marki, słynącej z różnego rodzaju wspomagaczy dla zrywających z nikotynizmem. I pomyślałem jakiż to wspaniały pomysł miał twórca papierosów.

W kolorowym kartoniku sprzedawane są ususzone i poddane częściowej fermentacji liście zielska, które tak naprawdę każdy mógłby sobie wyhodować w przydomowym ogródku. Zielsko potem zawijane jest w papierowe bibułki i pakowane do wspomnianego kartonika. Koszt produkcji niewielki i stanowi zaledwie skromny ułamek ceny końcowej, obarczonej sporą marżą i jeszcze większymi podatkami.

Konsument jest wierny niczym Bolek Lolkowi, w dodatku szybko przywiązuje się do produktu i po kilku-kilkunastu pierwszych, przyprawiających o zawroty głowy, mdłości, a czasem nawet wymioty "spożyciach", świata bez zielska sobie już wyobrazić nie potrafi.

Zielsko daje to wszystko, czego najczęściej nam brakuje po odstawieniu od mięciutkiego cycuszka mamusi.
Kiedy go sobie ssiemy czujemy przyjemny dymek wypełniający nam płuca gęstym oparem przyjemności rozpływającym się powoli w krwioobiegu od żołądka, po czubki palców i głowy.
Kiedy jesteśmy senni i zmęczeni, drugi "mach" pobudza nas, zwiększając ciśnienie krwi i liczbę uderzeń serca.
Kiedy jesteśmy zdenerwowani, znany nam rytuał utula nas w ułudzie bezpieczeństwa i oklepanych schematów, a głębszy oddech, którym wciągamy opary palącego się zielska dotlenia mózg i pozwala się nieco zrelaksować.
Podobnie robi cycuszek mamy. Kiedy go ssaliśmy, czuliśmy przyjemność i ciepło wpływającego do żołądka mleczka, które delikatnie wtłaczało siły i energię w nasze młodziutkie żyły, a jednocześnie bliskość okrągłej miękkiej przystani bezpieczeństwa koiła nam nasze stargane nerwy.

Cud narkotyk, uzależnia, ale nie ogłupia, daje przyjmność, ale nie oduża. W dodatku zabija znacznie wolniej, niż taka dajmy na to heroina, a uzależnia niemal tak samo skutecznie. Z początku prawie nie czuć skutków ubocznych palenia, bo nadal rośniemy, rozwijamy się i dopiero tak około trzydzieski chętnie byśmy sobie nalali w mordę za głupotę.
No i największa zaleta, to fakt, iż jest to legalny narkotyk :).

Cóż z tego, że zabija, cóż z tego że śliczne dziewczęta i kobiety śmierdzą jak by własnie wyszły ze spalarni śmieci, a ich oddech mogę porównać tylko do smoczego wyziewu gówna, albo porannej bryzy nie mytych zębów, są modne i mają tak wielu znajomych równie mocno cuchnących...
Zawsze chciałem spytać ich chłopaków albo mężów. Czy ich panie o poranku charkają zielonymi glutkami z płuc ? A jak się takie cudo całuje ? A jak pachną ich mokre włosy po dymku ? Czy przemykające do klasy nastolatki, ciągnące za sobą smród niedomytego kibla i dymu są nadal takie atrakcyjne dla rówieśników ?

A dalej można sprzedawać wszystkie produkty pochodne, starannie dobrane dla każdej grupy wiekowej, inne dla dopiero zaczynających nastolatków, inne dla głęboko uzależnionych pań i panów w wieku średnim.

A jeszcze później można sprzedawać wszelkiego rodzaju wspomagacze dla uzależnionych frajerów, którzy chcą zerwać z nałogiem, albo pań ok. 25-30 roku życia, którym zachciało się mieć dzieci, ale nie mogą. No to lekarz mówi, że papierosy wcale nie pomagają, więc one próbują rzucić, ale dalej nie zachodzą, więc trochę jednak palą, ale potem te wyrzuty sumienia i kupują np. Nicorette i czasem się udaje, a czasem nie.
I korba się kręci...

Lepsze to nawet niż wóda, bo jak się od niej uzależnisz, to już jesteś trochę "słabszym" klientem, bo z gotówką bywa różnie, bo twoje wódo-hobby trochę ci przeszkada pracować i żyć jak człowiek... A fajki, nie tylko, że nie przeszkadzają, ale nawet czasem ułatwiają.

Szukam pomysłu na taki cudowny produkt, bo odrazu bym w niego wszedł z całą wolną gotówką :). Znacie coś ?

poniedziałek, 8 marca 2010

Czy na giełdzie powiało hossą ?


Aktualizacja 09/02/2010: niestety nie udało mi się kupić Bomi, po cenie, którą chciałem zapłacić, więc zlecenie nie zostało zrealizowane. Może potem spróbuję jeszcze raz...

W ubiegłym tygodniu byki pokazały rogi i rozpoczęły szturm na akcje -  indeksy poszły w górę.
Jednakże dla takiego nieopierzonego leszczyka, jak ja sygnał powrotu hossy nie jest do końca czytelny, bo wprawdzie WIG pokonał psychologiczną barierę 40 tys. pkt., to jednak WIG20 nadal tkwi poniżej poziomu 2500 pkt., który dla mnie osobiście byłby sygnałem powrotu prawdziwej hossy.

Być może jest, tak jak pisze APP, że warto się teraz zainteresować nieco mniejszymi spółkami. Cóż może zlikwiduję któryś z funduszy obligacji i wejdę z paroma złotymi w akcje, ale wydaje mi się, że to będzie raczej krótkoterminowa inwestycja. Póki nie zobaczę, że WIG utrzymuje poziom 40 tys. pkt., a WIG20 atakuje poziom 2500 pkt. pozostanę umiarkowanym optymistą. Zresztą entuzjazm ochładza wpis Sławomira Dębowskiego, mówiący że w dłuższej perspektywie powinniśmy się liczyć ze spadkami.

Na razie po cichu cieszę się z kupna PGE, które zaczęło zarabiać i robię przegląd ciekawszych spółek. Tym razem sięgnę do mWIG40 bo jak narazie nie wiem, czy wzrosty na giełdzie mają trwały charakter, czy też jest to tylko chwilowa korekta, a w krótszym okresie czasu większy potencjał zysku dają mniejsze spółki. Dzisiaj jestem na literce "C" i jako pierwszą do bliższego przyjżenia się typuję spółkę CCC :).

W ramach ćwiczeń wysłałem zlecnie na kupno aż 14 akcji Bomi s.a. :), zobaczymy czy uda się za taką kwotę nabyć ten walor. Przjeżałem ich sprawozdanie finansowe i wygląda na to, że spółka ma potencjał, więc może uda się na niej zarobić, poza tym nie ukrywam, że APP ma duży wpływ na moje decyzje - poprostu odpowiada mi jego filozofia inwestowania, więc ją najzwyczajniej w świecie naśladuję.

UniObligacji Nowej Europy i IDEA Obligajce, ostatnio jakoś straciły impet wzrostowy, więc pierwszy fundusz zmieniłem na Uni Akcji Malych i Średnich Spółek, a co zrobię z IDEA Obligacji, jeszcze nie zdecydowałem.

czwartek, 4 marca 2010

Certyfikaty na ceny ropy naftowej. Krótka opowieść o tym jak zrezygnowałem z potencjalnego zysku.


Cena certyfikatów na spadek wartości ropy naftowej RCSCRAOPEN wydaje się bardzo interesująca, ponieważ osiągnęła poziom ok. pln 274-275. Biorąc pod uwagę sygnały, że zapasy ropy w USA raczej rosną, niż maleją i fakt, że osiągnęła ona wartość usd 78-79 za baryłkę można z dużym prawdopodobieństwem założyć, że te certyfikaty dadzą szansę zarobić. Oczywiście gwarancji nigdy nie ma i każdy samodzielnie musi podejmować swoje decyzje inwestycyjne.

Niestety obecnie moje wolne środki pieniężne to tylko ok. pln 800, więc stać mnie na zakup jedynie 2 certyfikatów. Biorąc pod uwagę koszt transakcyjny 2xpln 3, potencjał wzrostu, który na podstawie ostatnich zmian oceniam na okolice pln 290-300 oraz podatek Belki to zbyt mała kwota w porównaniu do ryzyka, abym mógł w to wejść.

Koszt zakupu i sprzedaży to pln 275 + pln 6(koszty transakcyjne kupna i sprzedaży) = pln 281, do tego trzeba jeszcze doliczyć 19% podatek Belki, który odejmiemy od przychodu.
Oceniając, że cena tego certyfikat w ciągu miesiąca osiągnie wartość pln 290 i odejmując 19% podatek, mój zysk wyniósłby pln 290 - pln 281 = pln 9 - 19% = pln 7,29 za jeden certyfikat. Zatem potencjał zysku dla kwoty kapitału, który mogę zaangażować: pln 556 wynosi: ok. 2,6 % w ciągu miesiąca, to trochę za mało jak na taką ryzykowną inwestycję.
Jako ćwiczenie na pewno gra jest warta świeczki, ale ja nie chcę wykonywać ćwiczeń, ale zarabiać, więc z bólem serca muszę pohamować chciwość i zrezygnować.

Na tym przykładzie widać wyraźnie, że aby krótkookresowo spekulować na giełdzie trzeba zaangażować więcej pieniędzy niż kilkaset złotych. Lepiej potrzymam je jeszcze i uzbieram więcej środków na przyszłe inwestycje. Wydaje mi się, że na ogół absolutne minimum jakie trzeba zaangażować dla krótkotrwałych spekulacji to ok. pln 2000 i oczywiście więcej, przy niższych kwotach lepiej szukać inwestycji długterminowych. Oczywiście decyzja zależy jaki przyjmiecie akceptowalny stosunek potencjalnego zysku do ryzyka.

Ostatnio dokupiłem 35 akcji PGE, po pln 21,79 zwiększając portfel do 85 akcji i traktując to działanie jako inwestycję długotrwałą.
Nad ewentualną sprzedażą walorów PGE będę się zastanawiał dopiero, kiedy ich cena dojdzie do pln 27, albo spadnie poniżej pln 19, inaczej trzymam je jako jeszcze jedno źródło potencjalnych zysków w dość odległej przyszłości (co najmniej rok).
Myślę, że taka gra jest lepsza dla małych płotek, takich jak ja, dysponujących pln 1000-2000 miesięcznie na inwestycje giełdowe, niż ryzykowne spekulacje.
Ostateczna decyzja zależy jednak od każego z Was i od tego na jakie ryzyko jesteście gotowi wystawić swój kapitał, bo przecież moja strategia może być dla wielu zbyt asekurancka. Wszystko zależy od psychologicznych predyspozycji inwestora.

sobota, 27 lutego 2010

Podsumowanie lutego 2010.

Jak co miesiąc, przyszła pora podsumować stan finansów za miesiąc luty.

środa, 24 lutego 2010

Kredyt na zapłatę podatku.

Drugi kwartał roku to tradycyjnie okres wypełniania zeznań podatkowych, rozliczeń z fiskusem i kłopotów.
Ci którzy mają do zapłacenia duży podatek mogą na ten cel zaciągnąć kredyt w banku. Wg artykułu, który przeczytałem taką ofertę ma: MultiBank, Bank BPS ora Bank Millennium.
Oczywiście każdy z tych kredytów ma swoją cenę: odsetki, prowizje, opłaty dodatkowe itd., ale biorąc pod uwagę, że odsetki wobec Skarbu Państwa wynoszą 10%, zaś opóźnienie w płatności wiąże się z dodatkowymi sankcjami takimi jak więzienie, może czasem lepiej zaciągnąć taki kredyt.
Czego ani Wam ani sobie nie życzę.

czwartek, 18 lutego 2010

Fundusze ETF w Polsce - czyli inwestowanie na giełdzie dla każdego... niemal.

Aktualizacja: Richmond napisała do mnie, że jest polska strona WWW o funduszach ETF, www.etf.com.pl. I podpowiedziała, gdzie zrobiłem błedy ortograficzne, które właśnie poprawiłem - dzięki Richmond :).

Myślalem że dzisiejszy wpis będzie tylko króciutką notatką na jedno, dwa zdania, w której odeślę Was do innego wpisu, bo ostatnio brakuje mi jakoś pomysłów na posty, a tu proszę niemal pełnoprawny wpis :) !

Wielu z nas pragnie uczestniczyć w potencjalnych zyskach, jakie giełda może zaoferować aktywnym graczom. Do wyboru mamy bezpośrednie inwestycje w postaci zakupu akcji spółek lub też inwestycje pośrednie przy pomocy funduszy inwestycyjnych.

wtorek, 16 lutego 2010

Idziemy bokiem.


Ostatni tydzień zawiał nudą. Odkąd kupiłem 50 akcji PGE oraz fundusz UniDolar na ewentualne umocnienie dolara, niewiele się na rynku działo. Giełda wpadła w trend boczny i WIG20 kreci się wokól 2200 pkt, czasem trochę spadnie, czasem troszkę wzrośnie, ale cały czas idzie bokiem, więc ani nie mam sygnału żeby dokupić więcej akcji, ani też nie mam sygnału aby je sprzedać. Trzymam więc ten mój pakiecik licząc, na to że indeksy jeszcze trochę pójdą w dół, bo mam ochotę dokupić więcej akcji tej spółki.

Dolar jakoś tak nie może przebić progu pln 3,00, a liczyłem że dojdzie jeszcze do ok. pln 3,15-3,20.
Ten jednak ciągle kręci się wokół poziomu  pln 3,95, niby strefa Euro jest dość słaba, a w Hameryce powiało nieco optymizmem, ale wygląda na to, że cały ten optymizm dawno już został zdyskontowany w końcówce ubiegłego roku. W dodatku amerykańskie obligacje skarbowe coraz bardziej cuchną problemami finansowymi tamtejszego budżetu i inflacją.

No i jeszcze ropa naftowa. Też jakoś tak ceny na ten surowiec nie mogą wybrać jednego zdecydowanego ruchu w górę lub w dół i kręcą się pomiędzy usd 71,00 a usd 75,00. Niby realna gospodarka nie ma się tak świetnie jak by to mogły wskazywać indeksy giełdowe, a zapasy czarnego złota raczej rosną, niż spadają, ale z drugiej strony cena nie pikuje w dół, zaś OPEC zapowiedział, że widzi cenę ropy naftowej w okolicach nie nieższych niż usd 70,00.
Te czynniki sprawiają, że cena tego surowca idzie bokiem, a to za mało, żeby z kapitałem 1000-2000 złotych można było liczyć na jakiś godziwy zysk, współmierny do podejmowanego ryzyka, więc koniec końców nie kupuje certyfikatów na ropę naftową.

Nuuudaaa panie. Na razie czekamy na rozwój wydarzeń.

czwartek, 11 lutego 2010

Polskie zasoby gazu ziemnego.

Aktualizacja: 11/02/2010, 21:10 - poniższy tekst wywołał niejakie poruszenie i dyskusję.
Inne spojżenie na ten temat oraz krytykę poniższego tekstu znajdziecie tutaj i na samym końcu tego posta(skorzystałem z linka podesłanego przez Marka). Warto przeczytać ten wpis, bo jak zawsze rzeczywistość okazuje się trochę bardziej skomplikowana, niż nam się wydaje.

Poniżej cytuję skopiowany "na żywca" tekst z bloga Najlepsza inwestycja, dotyczący domniemanego (na razie nikomu, niczego nie udowodniono) przekrętu związanego z wydawaniem przez Głównego Geologa Kraju koncesji na badanie i ewentulaną późniejszą eksploatację złóż gazu ziemnego w Polsce.
Nie znam się na tych sprawach, więc nie będę komentował poniższego tekstu, który zresztą też został zacytowany za utorem bloga salon24.pl, być może to prawda, być może nie, ale tekst jest wystarczająco niepokojący, żeby go rozpowrzechnić.
Jeśli rzeczywiście ktoś nas "wali w rogi" to mam nadzieję, że ta afera wyjdzie na jaw i zrobi się smród.
Osobiście jestem zainteresowany takimi sprawami, bo mam u siebie ogrzewanie gazowe, za które słono płacę.

wtorek, 9 lutego 2010

Progress Investments - alternatywa wobec SFI mBanku.


Niedawno pisałem tekst o alternatywnej wobec mBanku platformie do nabywania jednostek funduszy inwestycyjnych.
Pod tamtym wpisem jeden z czytelników zostawił komentarz, w którym napisał o innej platformie o nazwie Progress Investments (PI). System spodobał mi się na tyle, że postanowiłem lepiej zbadać ofertę PI i na początku lutego wysłałem zgłoszenie rejestracyjne.
Sam proces rejestracji był prosty i trwał ok. 10 minut. Dokumenty można podpisać w jednej ze 100 kancelarii prawnych lub za pośrednictwem kuriera. Ja wybrałem opecję z kurierem i już po 3 dniach podpisałem umowę. 

Wspomnienie PRL-u.


Ostatnio zacząłem celować w pisaniu krótkich notatek, które raczej trudno nazwać pełnowartościowymi wpisami, ale czasem znajdę w Internecie na tyle ciekawy artykuł, że chcę go podlinkować.

Dzisiaj temat lekki,  łatwy i przyjemny, jakkolwiek cały czas związany z finansami i gospodarką, otóż daję Wam oręż w dyskusjach z baciami, dziadkami, ciociami, wujkami itd. o "wyższości" PRL-u nad III RP :). W artykule posłużono się konkretnymi danymi statystycznymi, pokazując jak złudne wydaje się przekonanie, że w PRL można było kupić więcej za tą samą pensję.

 Tutaj znajdziecie cały artykuł.

poniedziałek, 8 lutego 2010

Pan spekulant wraca do gry - ciekawe czy się nie skicha :)


Piątek był szalony, indeksy pruły w dół, jakby je sam diabeł gonił, dziewice traciły dziewictwo, PIS - prawo i sprawiedliwość, PO - platformę i obywateli, krowy traciły łaty, dzieci zęby, ja resztki godności, a inwestorzy tracili pieniądze...
To znaczy, ci którzy tracili, ci tracili, bo jeśli na giełdzie ktoś traci, to ktoś inny zyskuje :).
Potem był wielki błysk, ciemność, a świat na chwilę wstrzymał oddech, czekając na decyzję Domowegobanku - wchodzić, czy nie wchodzić w ten kocioł... sekundy przechodziły w minuty, minuty w godziny, a te w dni i tygodnie, wreszcie w zmurszałym mózgu Domowegobanku, jedyna działająca synapsa puściła bąka, pobudzając do rekacji dwie inne, zdawać by się mogło nieczynne komórki mózgowe.
Ręką drżącą ze strachu, pamiętając cały czas o panowaniu nad zwieraczami wysłałem zlecenie na kupno 50 akcji PGE po pln 22,27 i kilku jednostek funduszy UniObligacje za pln 800 jako zabezpieczenie, na wypadek dalszych spadków na giełdzie.

W odwodzie, na kupno czekają jeszcze akcje Assecopol i certyfikaty na ropę naftową: jeśli cena zjedzie poniżej usd 70 pomyślę o kupnie certyfikatu na dalsze spadki jej ceny, jeśli nie zastanowię się nad kupnem certyfiaktu na wzrtost tych cen.

I zobaczymy co będzie - mądrzy ludzie piszą, że giełda jeszcze odreaguje spadki, idąc nieco w górę, ale potem to już czeka nas średnio-, a może nawet i długo- terminowy zjazd w dół.
Ja tam nie wiem jak będzie, narazie traktuję zakup PGE jako inwestycję długoterminową lub bardzo krótkoterminową speckulację, którą sprzedam być może jeszcze w tym tygodniu, o ile indeksy pójdą w górę.

Jak to jest, kiedy bierzemy kredyt hipoteczny - post scriptum.

W weekend napisałem posta dotyczącego kredytów hipotecznych. Otrzymałem pod nim kilka komentarzy, które moim zdaniem są tak dobre, że szkoda by było żeby widniały gdzieś na dole pod głównym tekstem i zasługują na to, żeby poświęcić im osobny wpis.

Jeśli któryś z komentatorów nie chce, żeby jego opinia tu widniała, poproszę o odpowiedni komentarz pod tym wpisem - usunę go wówczas, chociaż było by szkoda, bo to są naprawdę cenne informacje.

Jeśli pod wcześniejszym wpisem pojawi się coś równie ciekawego, zaktualizuję ten wpis nowymi informacjami.

Jeszcze jedno, aby czytanie tego posta miało jakiś sens, należy zacząć od przestudiowania poprzedniego wpisu: Jak to jest, kiedy bierzemy kredyt hipoteczny - kilka zasad.

sobota, 6 lutego 2010

Jak to jest, kiedy bierzemy kredyt hipoteczny - kilka zasad.


Pisząc wcześniej opublikowanego posta o tym, czym zajmują się tzw. "doradcy finansowi", przypomniałem sobie o własnych przygodach, które miałem biorąc kredyt hipoteczny na zakup mieszkania.
W tamtym czasie nauczyłem się kilku zasad, które mogą (choć nie muszą) przydać się tym z Was, którzy biorą lub będą brać kredyt hipoteczny.

czwartek, 4 lutego 2010

Oglądanie filmów w Internecie - za darmo i legalnie.

Krótka wiadomość z ostatniej chwili.
Na wp.pl znalazłem artykuł, że na stronie http://www.iplex.pl/ mamy możliwość oglądania filmów (coś w rodzaju wirtualnej wypożyczalni) bez konieczności płacenia za ich wypożyczenie, czy miesięcznego abonamentu, a wszystko legalnie. W zamian, przed emisją filmu oglądamy reklamy (rzecznik portalu pisze, że maksymalnie ma być ich pięć), więc myślę, że jest to ilość możliwa do przełknięcia.

Jeszcze jeden sposób, żeby zaoszczędzić parę złoty na przyszłą emeryturę rentiera :).

Doradca finansowy - czym się zajmuje ?

źródło: www.moro-tour.pl

Przy okazji pisania o supermarketach funduszy inwestycyjnych, wspomniałem o tzw. "doradcach finansowych". Zdażyło mi się kilkukrotnie korzystać z ich rad i zwykle byłem rozczarowany ubogością oferty, która prezentowali.
Piszę o tym, bo na notowany.pl pojawił się interesujący artykuł o badaniu rynku tzw. "doradców finansowych" w wyniku, którego powstał dokument opublikowany przez Komisję Nadzoru Finansowego krytykujący tego typu instytucje.

Sam zostałem swego rodzaju pośrednikiem finansowym prowadząc domowybank.systempartnerski.pl/, więc pomyślałem, że warto wyjaśnić pewną rzecz.
Klient pośrednika finansowego, takiego jak np. Expander, powinien wiedzieć, że za pośrednictwem tego typu instytucji ma dostęp do wielu produktów finansowych, ale nie do wszystkich. I tyle.
Doradcy finansowi mają różną wiedzę na temat instrumentów, w sprzedaży których pośredniczą i zawsze warto samodzielnie sprawdzić różne opcje, bo nie ma człowieka, który znałby się na wszystkim i natychmiast poznawał wszystkie nowinki z rynku.Warto też pamiętać, że głównym zadaniem "doradców finansowych" jest sprzedaż, a to oznacza, że nie przedstawia się najlepszej oferty z całego rynku, ale z tego co się aktualnie ma w ofercie, a to już dość ważna różnica. Warto o tym pamiętać odwiedzając "doradcę finansowego".

środa, 3 lutego 2010

Lokata Optymalna w Open Finance.

Dzisiaj tylko krótka wiadomość.
Póki co utrzymano dotychczasowe oprocentowanie Lokaty Optymalnej w Open Finance.
Dla przypomnienia napiszę, że ma ona oprocentowanie na poziomie 5,65%, a dzięki dziennej kapitalizacji odsetek unikamy podatku Belki, co w efekcie daje nam oprocentowanie na poziomie ponad 7% tradycyjnej (opodatkowanej) lokaty. Z powodu niuansów związanych z mechanizmem zaokrąglania, dzięki któremu unikamy wspomnianego podatku, istnieje pewne ograniczenie, otóż maksymalna kwota wpłacona na jedną lokatę nie może przekroczyć 15.000 pln, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby sobie założyć kilka takich lokat.
Warto też zastosować pewną sztuczkę polegającą na podzieleniu zaplanowanej kwoty inwestycji na paczki po 549,12 pln, przez co oprocentowanie lokaty wzrasta do 5,98%.
Mechanizm tej sztuczki przedstawia AppFunds w tym wpisie.

Wracając jednak do meritum tego posta, ofertę przedłużono do 16/02/2010, czyli odsunięto jak się wydaje nieuniknioną obniżkę oprocentowania o kolejne 2 tygodnie.

W momencie, kiedy nie bardzo wiadomo w jakim kierunku pójdą indeksy giełdowe, ten produkt jest bezpieczną i jedną z najlepszych ofert na rynku.

niedziela, 31 stycznia 2010

Multifund oferta uzupełniająca wobec mBank-u.

Aktualizacja 23/02/2010: Popełniłem duży błąd i nie sprawdziłem opisanego produktu dość dokładnie, otóż jeden z komentatorów (Anonimowy, więc nie wiem komu dziękować za tą informację) zwrócił mi uwagę na fakt, że nabywanie/sprzedaż jednostek funduszy inwestycyjnych w Multifund.pl wcale nie jest za darmo i podlega opłacie manipulacyjnej, którą można znaleźć w karcie każdego z funduszy pod zakładką Opłaty i uwagi. Muszę się przyznać, że długo nie dawałem się przekonać i dopiero teraz to "skumałem".
Darmowe jest jedynie otwarcie i prowadzenia konta transakcyjnego.

Wielu blogerów, w tym ja chwali ofertę mBanku o nazwie Supermarket Funduszy Inwestycyjnych (SFI). Tymczasem pewną alternatywą wobec SFI jest platforma o nazwie Multifund.pl.

W tym miejscu zastrzegam, że ten wpis ma w pewnym sensie charakter reklamowy, bo oferta obu produktów występuje jako jedna z propozycji w programie partnerskim, więc jeśli nie masz ochoty czytać takiego typu wpisów nie czytaj dalej.

czwartek, 28 stycznia 2010

Podsumowanie portfela - styczeń 2010.

Styczeń się kończy, więc przyszedł czas na podsumowanie porfela.

środa, 27 stycznia 2010

Heca z grypą, czyli jak zaoszczędzić nie dając się histerii.


źródło: www.obrazky.pl

Pamiętacie świńską grypę ? Ha ! Któżby o niej nie pamiętał ?! A pamiętacie histerię, jaka się rozpętała w listopadzie ? Jak wszystkie dzienniki trąbiły codziennie o szalejącej epidemii (WHO oficjalnie ogłosiło pandemię - z tego co wiem trochę mniej groźna sytuacja od epidemii) ?

Ludzie w ciągu kilku tygodni wykupili wszystkie zapasy maseczek, ceny czosnku poszły w górę o 300%, a szczepionek to zabrakło już na początku listopada 2009 :)
Napisałem nawet o tym krótką notkę, odsyłając do ciekawego artykułu tutaj.
Nie znam liczb, ale wszystkie przedsiębiorstwa, które zajmują się tego typu działalnością z całą pewnością miały ubiegłej jesienia niezłe żniwa.

wtorek, 26 stycznia 2010

Ciekawy blog.

Dzisiaj tylko krótka notatka. Właśnie dotarłem do ciekawego bloga pt. oszczedzaj.info/, w którym znajdziecie  sporo ciekawych informacji o tym jak można zaoszczędzić pieniądze, np. na energii elektrycznej i ograniczyć niepotrzebne wydatki, co jak wiemy jest punktem wyjścia do budowania własnego kapitału.

Jak sobie przypominam, ja również zacząłem przygodę z tym blogiem od podania kilku pomysłów na zaoszczędzenie paru złotych na wydatkach związanych z utrzymaniem mieszkania i małego dziecka: wysoki-czynsz-cz-1-woda, wysoki-czynsz-cz-2-prad, Dziecko – chwila przyjemności, a potem bracie płać, płać, płać... i płacz ? Cz. 1 , Dziecko – chwila przyjemności, a potem bracie płać, płać, płać... i płacz ? Cz. 2. .

Dodaje więc oszczędzaj.info do listy blogów, które odwiedzam - miłego czytania :).

poniedziałek, 25 stycznia 2010

Czy warto zarabiać na wszystkim ?



Pamiętacie, jak w ubiegłym roku niektóre towarzystwa inwestycyjne reklamowały takie egzotyczne formy inwestowania, jak np. kupowanie wina ?


Zawsze zastanawiało mnie, jakiego rodzaju doradca finansowy może polecić klientom przychodzącym z ulicy lokowanie kapitału w takie instrumenty, jak wspomniane wino, dzieła sztuki, czy monety kolekcjonerskie ? Ja do tego podchodziłem jak do jeża, bo nie wyobrażam sobie, aby wrzucić np. pln 5000 w coś czego się kompletnie nie rozumie.

Kto z was zna się na kupażowaniu wina, jego gatunkach, nutach smakowych itd. ? Moim zdaniem tylko skończony cynik, chcący wyciągnąć kasę od leszczy mógłby zaproponować taki sposób inwestowania przeciętnemu Kowalskiemu.

Pomijam już takie drobnostki, jak fakt, iż tego inwestycje psują rynki kolekcjonerskie dużo bardziej związane ze sztuką i pasją ludzi, dla których nabywanie np. dobrego wina czy znaczków pocztowych, jest formą hobby, a nie biznesem w tradycyjnym tego słowa znaczeniu. Z całą pewnością na rynkach kolekcjonerskich działają firmy, które pośredniczą w sprzedaży i kupnie tego typu dóbr (np. domy akcyjne, rzeczoznawcy itd.) i wypracowują duże zyski, ale nie są to "japiszony", nastawione na naciąganie zwykłych ludzi z ulicy. Na ogół te firmy kierują swoją ofertę do ludzi, którzy się znają na temacie.

Drążąc dalej przykład wina, mamy oczywiście cały przemysł winiarski, to ogromny biznes, ale w tym wypadku nie mówię o inwestowaniu w winnice, czy firmy produkujące tego rodzaju alkohol, ale o nabywaniu trunków kolekcjonerskich. A tu nagle pojawia się cwaniaczek z walizką pieniędzy, który kupuje całe skrzynki wina, nie interesując się jego walorami smakowymi, tylko potencjalnym zyskiem jaki może dzięki niemu uzyskać. Leszcze z ulicy wrzucają w to swoje oszczędności nie mając zielonego pojęcia na czym ta zabawa polega i często "umaczają".

Myślę, że tego typu "okazje" należy omijać szerokim łukiem, chyba że jesteś pasjonatem/pasjonatką, ale wówczas po cóż płacić pośrednikowi, jeśli się na czymś znasz sam/sama dotrzesz do najlepszych okazji.

piątek, 22 stycznia 2010

Absurdy podatkowe - strzeż się, być może ty też jesteś przestępcą !


źródło: http://gb.pl

Dzisiaj będzie krótko, bo "łikend za beltem" :), więc proponuję Wam lekturę artykułu, w którym opisano największe absurdy podatkowe wymyślone przez polskiego ustawodawcę, a które mogą byc przyczyną kłopotów z Urzędem Skarbowym.
Lektura tego artykułu daje wiele do myślenia, bo założę się, że wielu z nas "okrada" państwo nie odprowadzając daniny od przychodu, który zdaniem urzędników podatkowych uzyskujemy. Tak naprawdę, gdyby ktoś się uparł, mógłby wkopać chyba każdego z pracujących obywateli tego kraju - z pewnością tych, którzy mają pracę biurową. Dlaczego ? Pozwólcie, że przytoczę tu kilka przykładów, które mnie najbardziej powaliły:
1. Jeśli Wasz pracodawca zapewnia Wam darmową herbatę i kawę do samodzielnego przygotowania, to powinien on policzyć ile tego dał (lub dała, żeby nie było że jestem szowinistą :)) i odciągnąć podatek z Waszego wynagrodzenia  !
2. Dostaliście od szefa paczkę na Swięta Bożego Narodzenia ? To lepiej poproście o kopię faktury, bo za to też musicie zapłacić podatek !
3. A może rodzina sprawiła komuś z Was mega wypaśny prezent pod choinkę (np. mąż kupił żonie samochód), który kosztował ponad pln 9637 ? No to lepiej się nie chwalcie, bo fiskus wyciągnie łapę po swoje.

Nie będę wymieniał wszystkich przykładów, bo nie chcę Wam psuć przyjemności z czytania tego artykułu, ale tylko te trzy, wyżej wymienione przypadki dają do myślenia.

Zrozumiałem, jak łatwo znaleźć " kija na psa". W Polsce funkcjonuje tyle porąbanych przepisów, że niemal każdego dnia można popełnić przestępstwo nie zdając sobie nawet z tego sprawy, a jak wiadomo nieznajmość prawa nie zwalnia z obowiązku jego przestrzegania.
Ale przecież my wszyscy płacimy podatki, albo nie korzystamy z żadnych dodatków w pracy - prawda ?

A może któs z Was zna inne przykłady absurdów, którymi raczy nas państwo ?

czwartek, 21 stycznia 2010

Wybieramy konto osobiste - porównanie


Korekta 22/01/2010: Adam z bloga milionztysiąca zwrócił moją uwagę na kilka błędów w poście i tabelce, dlatego tutaj je zacytuję:

"w tabelce wbił się malutki błąd: mianowicie opłata za karte w aliorze dla nieprzelewajych pensji wynosi łącznie 9zł (5zł normalnie +4zł extra). Drugi chochlik w tabeli to oprocentowanie ekonta które wynosi 0%. Można by też dodać, że w mbanku bezpłatne są też bankomaty zagraniczne"

Adam dzięki za czujność i podpowiedź :)

W dzisiejszym poście chcę się zając porównaniem trzech, moim zdaniem najlepszych ofert kont osobistych na rynku. Skupiłem się na kontach dających możliwość obsługi przez Internet, zatem wysokość podanych przeze mnie opłat wynika z założenia, że wszystkie zlecenia robimy w Sieci.
Produktami, którymi opiszę są konta osobiste mBanku, Aliora i Deutsche Banku.

W poszukiwaniu dodatkowego zarobku.



Ponieważ to jest blog dotyczący finansów i zarabiania pieniędzy, postanowiłem rozejżeć się po sieci za mozliwościami dorobienia sobie paru złotych. Jest wiele systemów partnerskich np. Złote Myśli, które sprzedają ksiązki, ale ja zdecydowałem się na coś innego...

Dość często wchodzę na stronę Bankier.pl i tam znalazłem tzw. SystemPartnerski, który polega na sprzedaży produktów finansowych. Oferta obejmuje sporą część tego, co można znaleźć na rynku, od kont osobistych począwszy, poprzez lokaty, fundusze inwestycyjne i ubezpieczenia po wszelkiego rodzaju kredyty i pożyczki.
Układ jest dość prosty, uczestnik programu zarabia za każdym razem, kiedy ktoś wchodząc na stronę  WWW podpisze umowę np. na otwarcie konta osobistego. Prowizje nie są wielkie, ale zawsze to jakieś alternatywne źródło zarobków.

Ponieważ ten blog jest bardzo młody i mało popularny (co mam nadzieję zmieni się za jakiś czas na lepsze :) ) nie spodziewam się kokosów, ale zawsze warto od czegoś zacząć. Zobaczymy jak to będzie :)

U góry, poprawej jest nowe okientko zatytułowane Supermarket i zawiera link na stronę WWW, gdzie można znaleźć dość szeroką ofertę różnych produktów finansowych. Nad tymi kilkoma zdaniami ślęczałem chyba ze 4 godziny, żeby to jakoś wyglądało :), ale wciąż nie jestem do końca zadowolony, cały czas mam ochotę coś zmienić. Na razie jednak już nie będę mieszał żeby trochę ochłonąć.

Jeśli akurat ktoś jest zainteresowany założeniem konta, lokatą, funduszem inwestycyjnym, kredytem lub innym produktem, może go sprawdzić i zamówić przez stronę internetową: http://domowybank.systempartnerski.pl/.

Żeby nie przedłużać za bardzo zakończe już tą reklamę i postaram się w miarę możliwości dawać porównania produktów, które są sprzedawane w tym programie.

środa, 20 stycznia 2010

Wsiadam do kolejki górskiej.


źródło: skynet1.wrzuta.pl/

Aktualizacja 21/01/2010: nie udało mi się kupić Asseco, bo ustawiłem limit aktywacji na pln 60,20, podczas gdy wczoraj kurs wzrósł do pln 60,40. Dzisiaj giełda znów idzie w dół, więc może spróbuję jeszcze raz.

Dałem się ponieść ułańskiej fantazji i wszedłem na giełdę... w momencie, kiedy wszyscy rozsądni ludzie mówią, żeby z niej uciekać ale obstawiam, że indeks WIG20 ma szansę pociągnąć jeszcze do 2600 pkt. Taka gra w ruletkę, w którą wszedłem z pln 360. Kwota jest, więc stosunkowo niewielka i ewentualna strata możliwa do przełknięcia. Z drugiej strony, jeśli się okaże, że jakimś cudem trend wzrostowy utrzyma się dłużej, pluł bym sobie w brodę, że nie wskoczyłem do tego pociągu.
Nie będę więc specjalnie odkrywczy, ani oryginalny pisząc, że chcę kupować akcje małymi pakietami, szukając tzw. "perełek".

czwartek, 14 stycznia 2010

Cele finansowe, czyli jak się nie spalić i nie stracić wszystkich pieniędzy.


źródło: http://maximus.pl/

Po ostatnim, politycznym poście, który miałem nadzieję sprowokuje kogoś do ostrej dyskusji, a który przeszedł bez echa - zero komentarzy, kończę narazie z politykowaniem, wycieram pianę z ust i proponuję zająć się nieco własnym rozwojem :)

Ostatnio zacząłem się zastanawiać nad tym mitycznym milionem, do którego większość z nas, zajmujących się tematyką finansów pragnie naogół dojść w ciągu 10 lat. Na początku jest stosunkowo łatwo, bo w pierwszym roku to jest najczęściej ok. 5000 pln, w następnym ok. 9000 pln itd. Więc zaczynając nawet od zera, w pierwszych latach wystarczy tak naprawdę systematycznie odkładać pieniądze na konto lub lokatę(po ok. 420-450 miesięcznie przez pierwsze dwa lata) i zadanie wykonane. Ale w następne etapy są już dużo trudniejsze...

wtorek, 12 stycznia 2010

Darth Jolanta kontratakuje, czyli reaktywacja skoku na OFE.

Pamiętacie, jak kilka miesięcy temu nasza minister pracy Jolanta Fedak zapowiedziała,że część składki, która dotychczas trafiała do OFE zostawała by w ZUS ?
Teraz do OFE trafia 7,3% naszej pensji (do ZUS trafia 17%). Minister Jolanta zapowiedziała, że ma taki fajny projekt, zgodnie z którym do OFE trafi teraz tylko 3%, a reszta zostanie w ZUS, bo OFE część składki inwestuje i tak w Obligacje Panstwa, więc podatnik płaci dwa razy za spłatę długu publicznego i za zarządzanie tą częścią składki, która na zakup owych papierów wartościowych poszła.
No i racja, ale zapomniała dodać, że ustawa zobowiązuje OFE do inwestowania określonej części składki w obligacje Skarbu Państwa, więc może by tak tutaj poszukać innych rozwiązań ?
W tamtym lud nienawidził cwaniaczków z OFE, którzy stracili ok 30-50% składek w wynki kryzysu finansowego lat 2007-2008, więc była spora szansa, że ten projekt przejdzie. Na szczęście paru ludzi zaprotestowało, m.in. kilku ekonomistów, więc premier Donald schował projekt do szuflady, ale zapowiedział "We'll be back".

niedziela, 10 stycznia 2010

Cyrograf z bankiem - czyli nie taki kredyt mieszkaniowy zły jak go malują.



W ciągu ostatnich kilku dni pojawiły się artykuły (w czwartek pisała o tym WP, ale nie mogę teraz znaleźć linka,  a 9 stycznia tematem zajął się APP) dotyczące kredytów hipotecznych na zakup mieszkania.

Aktualizacja: ynwestor podesłał linka do artykułu WP - kliknij tutaj.

Ogólna konkluzja nie jest zaskakująca - kupowanie na kredyt jest bardzo drogie i oczywiście lepiej jest oszczędzać, aby wymarzone "m" zakupić za gotówkę (lub przynajmniej mieć wkład własny).


Ogólnie rzecz ujmując, autorzy mają całkowitą rację, jednak diabeł tkwi w szczegółach.

piątek, 8 stycznia 2010

Moja przygoda z certyfikatami strukturyzowanymi - ropa w górę, czy w dół ?

Indeksy GPW osiągnęły ostatnio tak wysokie poziomy, że ceny akcji chyba wogóle już nie odzwierciedlają realnej kondycji spółek, które je wyemitowały, więc na razie tam nie wchodzę. Poza tym jak dla mnie jest tam zbyt wiele produktów do kupienia (coś ok 400 spółek), które trzeba dokładnie przeanalizować. Już próbowałem i wiem, że analiza fundamentalna zabiera baaardzo dużo czasu. Postanowiełem więc poszukać czegoś innego, gdzie jest trochę mniej produktów do kupienia i na czym mógłbym stracić trochę pieniędzy :)
Dlatego postanowiłem zaryzykować w zupełnie inny sposób i kupiłem za pośrednictwem eMaklera certyfikaty strukturyzowane na spadek ceny ropy naftowej : 4xRCSCRAOPEN, a ponieważ jestem asekurantem złożyłem też zlecenie na zakup 84 certyfikatów RCCRUAOPEN na wzrost ceny tego surowca. W oba instrumenty zainwestowałem po ok. pln 1000.
No i gdzie tu logika, ktoś spyta. Przecież jeszcze ze szkoły pamiętamy, że jak się gra w grę o sumie zerowej, obstawiając dwa przeciwstawne scenariusze (np. rzut monetą i obstawianie orła lub reszki), to statystycznie wychodzi się na zero.

Cóż trudno się nie zgodzić z taką arumentacją, ale moja strategia jest taka, że liczę na jeszcze krótkotrwały wzrost cen ropy i korzystną sprzedaż certyfikatów  RCCRUAOPEN (o ile uda mi się je kupić przy ustalonych limitach aktywacji i cenie maksymalnej). A w dłuższej perspektywie liczę na to, że w okolicach lutego-marca ceny polecą w dół pozwalając mi zrealizować zyski na RCSCRAOPEN - certyfikacie obstawiającym spadki cen.

Prawdę mówiąc, zainspirowałem się tekstem Sławomira Dębowskiego, który APP-Funds podrzucił mi w odpowiedzi na pytanie o sprzedaż certyfikatów RCSCRAOPEN.

Tą inwestycję traktuję jako eksperyment, bo sam nie potrafie dokonać takiej analizy jak np. Dębowski, czy APP-Funds, tym niemniej każdy decyduje sam czyjej analizy posłucha i w co zainwestuje, więc należy powyższe traktować tylko jako moje spekulacje, podparte raczej skromnym doświadczeniem. No ale od czegoś trzeba zacząć.

P.S.
Jeszcze dla zainteresowanych podaję za mBankiem wyjaśnienie, co to są certyfikaty strukturyzowane:
"Certyfikaty strukturyzowane to instrumenty odzwierciedlające zachowanie kursu instrumentu bazowego, jakim może być np. ropa, złoto, kawa, WIG20. Na wartość certyfikatu denominowanego w złotych ma również wpływ kurs waluty nominalnej instrumentu bazowego (np. ropa – USD/PLN, DAX – EUR/PLN). Dzięki takiej konstrukcji certyfikat można wykorzystywać do inwestycji w koszyki akcji, bez konieczności kupowania wszystkich tych akcji lub w surowce (pojedyncze lub grupy), których na giełdzie papierów wartościowych kupić nie można. Dają one możliwości uczestnictwa we wzrostach rynków standardowo niedostępnych (np. japoński, ukraiński, chorwacki, bułgarski i rynki surowców)."

czwartek, 7 stycznia 2010

PKP Intercity wprowadziła zmiany... na gorsze oczywiście.


Tekst został sprawdzony i opublikowany dzisiaj (07/01/2009) raz jeszcze, bo było w nim pełno błędów ortograficznych - treści nie zmieniałem.

Kilka razy w roku jeżdżę do Warszawy, więc miewam okazję korzystać z usług naszej kolei.


Ponieważ stara PKP została podzielona na spółkę PKP Intercity (PKP-I) i PKP Przewozy Regionalne (PKP-PR) od ubiegłego roku mamy coś na kształt konkurencji.

Na trasie, która uczęszczam najczęściej jeżdżą pociągi PKP-I (jak dotąd nie widziałem połączenia PKP-PR), a najtańszą opcją był tzw. TLK (Tanie Linie Kolejowe), które wożą pasażerów w identycznych wagonach jak zwykłe Ekspresy i Intercity (swoją drogą czy ktoś potrafi wskazać chociaż 3 różnice między Ekspresem, a Intercity, prócz ceny ?). Bilety na przejazd kupowało się wraz z miejscówką, więc była pełna kultura. Cena 2 klasy w Ekspresie wynosiła ok. pln 86, w TLK ok. pln 56 (w tym zawarty był koszt miejscówki pln 5), czyli TLK było tańsze od Ekspresu o 35%, a jak się trochę poszperało w Internecie, to można było trafić na różne promocyjne bilety - jeszcze tańsze. Podane kwoty mogą być nieco niedokładne, bo ostatni raz jechałem chyba we wrześniu 2009, ale chodzi o rząd wielkości.

Obecnie na przejazdy TLK nie znalazłem żadnych promocji, cena biletu w 2 klasie pozostała taka sama, tylko nie ma możliwości wykupienia miejscówki... Teraz ludzie jadą jak bydło stłoczeni na korytarzach, a szansę na miejsce siedzące mają głównie Ci, którzy wsiadają na pierwszych stacjach. Masakra, ostatnia przejażdżka tą linią przypominała wywózkę do obozu. Gdzieś po drodze doczepiali wagony, bo sprzedali tyle biletów, że ludzie by się nie zmieścili.

Oto wspaniały sposób włodarzy z PKP-I na zwiększanie przychodów, dziady jedne !

Dzisiaj poszedłem znowu kupić bilet na TLK (wciąż najtańsza opcja) i spytałem o miejscówki, na co pani w okienku odparła, że miejscówki są teraz tylko w pierwszej klasie i oczywiście za dopłatą. Całkowita cena biletu wynosi teraz pln 79 + pln 10 = pln 89. Dalej nie będę tego komentował, ale moim zdaniem poziomem usług zbliżamy się raczej do Azji i Afryki, niż do Europy Zachodniej.
Jeszcze tylko dodam, że latem uruchamiany jest pociąg "Słoneczko", który oferował przejazdy za kwotę ok. pln 28, też bez miejscówek, no ale za niemal połowę tego, co trzeba płacić PKP-I. Zresztą swego czasu zarząd Intercity bardzo się o to burzył :).

Acha jeszcze jedno od tego, albo od przyszłego roku, polski rynek przewozów pasażerskich (nie wiem czy towarowych też) ma być zderegulowany, tzn. że musimy na nasze tory dopuścić też innych przewoźników. Już podobno niemiecka DB Bahn przymierza się do wejścia na nasz rynek. I bardzo dobrze ! Mam nadzieję, że konkurencyjnych przewoźników będzie jak najwięcej, zaś ceny będą szły w dół, a poziom jakości usług w górę. Czego sobie i Wam życzę :).

piątek, 1 stycznia 2010

Grudniowe podsumowanie portfela.


Źródło: Notowany.pl

Jak co miesiąc przyszedł czas na podsumowanie portfela.

Ten miesiąc pod względem finansowym był znacznie lepszy niż ubiegły. Dopływ gotówki z pracy wzmocnił moje finanse i oszczędności. Nadal jednak bilans ogólny jest ujemny, przede wszystkim przez fundusz akcji Arki i Superfund. Zainteresowanych zapraszam do rozwinięcia tego posta i komentarzy.