Zdarzyło się tak w sierpniu zeszłego roku, że letnia burza i gradobicie uszkodziło mi samochód. Nie martwiłem się jednak zbytnio, bo zainwestowałem w polisę AC, w dodatku nieco droższą, zapewniającą szerszy zakres ubezpieczenia. Niestety moje zadowolenie było przedwczesne, ponieważ wybrałem ubezpieczyciela kierując się tylko ceną.
Owo kryterium przywiodło mnie do Polskiego Towarzystwa Ubezpieczeniowego, które za stosunkowo niewysoką cenę ok. pln 1200 zaoferowało mi ubezpieczenie OC, Assitace oraz AC (uwzględniające brak udziału własnego w ewentualnych naprawach oraz oryginalne części), przedmiotem ubezpieczenia zaś był 7 letni samochód małolitrażowy, średniej klasy.
sobota, 19 lutego 2011
poniedziałek, 7 lutego 2011
Podsumowanie stycznia 2011
Oto kończy się pierwszy miesiąc 2011 roku.
W moich finansach nie działo się zbyt wiele, prócz tego, że zakończyłem mają spekulację na akcjach Biotonu i Fortuny - niestety ze stratą.
Chwilowo nie przymierzam się do żadnych nowych zakupów, czekając na jakiś wyraźniejszy ruch na giełdzie. Myślę inwestycji w indeks giełdowy, więc przymierzam się do funduszu ETF na warszawski indeks WIG20 - musi się jednak pojawić dobra okazja.
W styczniu zakończyła się moja też niezbyt udana przygoda z ubezpieczycielem Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń - PTU, które w ramach ubezpieczenia autocasco miało wypłacić mi odszkodowanie za uszkodzenia samochodu wywołane gradem z sierpnia 2010 roku - sprawa trwała "jedynie" pół roku, nim zdecydowali o wypłacie odszkodowania. Nie wdając się w szczegóły, napiszę tylko, że PTU wykpiło się tanim koszem i nauczyło, aby takich byle jakich ubezpieczycieli omijać z daleka - to jednak temat na osobny wpis, którym mam nadzieje uraczę Was w lutym.
Zatem po kolei.
Akcje.
W połowie stycznia zakończyłem, niestety bez powodzenia, spekulację na akcjach Fortuny i Biotonu tracąc na tych inwestycjach w sumie pln 166. Cóż nie zawsze udaje się wygrać na giełdzie, nawet kiedy ogólny trend jest korzystny.
Na osłodę na początku stycznia sprzedałem z zyskiem (ok. pln 60) tych kilka akcji Assecopolu, z nowej emisji, które kupiłem w listopadzie ubiegłego roku.
Jeśli chodzi o obligacje, to wciąż trzymam papiery Ganta - GNT912 i chyba będę je trzymał do dnia ich wykupu przez emitenta (oby był wypłacalny :) ).
Prócz tego wciąż trzymam certyfikaty RCSDXA0412, które stanowią pewne zabezpieczenie na wypadek spadku wartości indeksów.
A jeśli chodzi o plany o przyszłość, to chwilowo stoję z boku czekając na wyraźniejszy ruch indeksów giełdowych, które w ostatnim czasie jakoś tak idą bokiem. Kiedy nadarzy się okazja spróbuję kupić fundusz ETF na indeks WIG20.
Fundusz emerytalny - konto IKE.
Od jakiś 3 miesięcy systematycznie dokupuję jednostki funduszu Arka Akcji, wierząc w wieszczenia różnej maści analityków, że polska giełda ma sporą szansę wzrosnąć w tym roku kilkanaście procent w górę. Pożyjemy, zobaczymy.
Superfund.
Ostatnio cena jednostki tego funduszu wynosiła ok. 91 pln za jednostkę, więc nieco spadła w porównaniu do ubiegłego miesiąca. Już się nie mogę doczekać, aż osiągnie to magiczne pln 100 (obym się tylko nie przeliczył) i sprzedam w cholerę ten fundusz i nigdy już nie wrócę.
Gotówka.
W ostantim czasie spienięzyłem wszystkie akcje, nie widząc dobrych okazji inwestycyjnych Ostatnio raczej trzymam się gotówki, bo nie bardzo widzę dobre okazje inwestycyjne. Prócz tego i trzeba to otwarcie przyznać, znaczny wzrost obowiązków zawodowych sprawia, że nie mam czasu zająć się porządnie ekonomią oraz giełdą, a bez codziennego śledzenia wiadomości nie wyobrażam sobie inwestowania.
Dodatkowo część gotówki czeka w Walutoamcie na korzystny kurs franka szwajcarskiego, którego mam nadzieje w ciągu roku odkupić po dobrym kursie.
Lokaty.
W Open Finance/Noble wciąż jeszcze leży sporo gotówki na lokatach, które w ciągu tego roku będą się kończyć, a wówczas zoabaczymy - narazie szału nie ma, a inflacaj oraz WIBOR pną się w górę.
Na koniec małe wyznanie, część pieniędzy, które odkładałem przez ostanie lata z takim trudem roztrwonię na wakacje, na które zamierzam wyjechać jesienią (to nie będzie Egipt :)) z żoną i dzieciakami, poraz pierwszy od 3 lat.
Potrzebuję tego wypoczynku i mimo, że trochę serce sknery boli, wydaję je chętnie - muszę się trochę oderwać od pracy, tych kredytów, lokat i innych tego typu, aby naładować akumulatory i wrócić do kraju z większą energią.
W moich finansach nie działo się zbyt wiele, prócz tego, że zakończyłem mają spekulację na akcjach Biotonu i Fortuny - niestety ze stratą.
Chwilowo nie przymierzam się do żadnych nowych zakupów, czekając na jakiś wyraźniejszy ruch na giełdzie. Myślę inwestycji w indeks giełdowy, więc przymierzam się do funduszu ETF na warszawski indeks WIG20 - musi się jednak pojawić dobra okazja.
W styczniu zakończyła się moja też niezbyt udana przygoda z ubezpieczycielem Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń - PTU, które w ramach ubezpieczenia autocasco miało wypłacić mi odszkodowanie za uszkodzenia samochodu wywołane gradem z sierpnia 2010 roku - sprawa trwała "jedynie" pół roku, nim zdecydowali o wypłacie odszkodowania. Nie wdając się w szczegóły, napiszę tylko, że PTU wykpiło się tanim koszem i nauczyło, aby takich byle jakich ubezpieczycieli omijać z daleka - to jednak temat na osobny wpis, którym mam nadzieje uraczę Was w lutym.
Zatem po kolei.
Akcje.
W połowie stycznia zakończyłem, niestety bez powodzenia, spekulację na akcjach Fortuny i Biotonu tracąc na tych inwestycjach w sumie pln 166. Cóż nie zawsze udaje się wygrać na giełdzie, nawet kiedy ogólny trend jest korzystny.
Na osłodę na początku stycznia sprzedałem z zyskiem (ok. pln 60) tych kilka akcji Assecopolu, z nowej emisji, które kupiłem w listopadzie ubiegłego roku.
Jeśli chodzi o obligacje, to wciąż trzymam papiery Ganta - GNT912 i chyba będę je trzymał do dnia ich wykupu przez emitenta (oby był wypłacalny :) ).
Prócz tego wciąż trzymam certyfikaty RCSDXA0412, które stanowią pewne zabezpieczenie na wypadek spadku wartości indeksów.
A jeśli chodzi o plany o przyszłość, to chwilowo stoję z boku czekając na wyraźniejszy ruch indeksów giełdowych, które w ostatnim czasie jakoś tak idą bokiem. Kiedy nadarzy się okazja spróbuję kupić fundusz ETF na indeks WIG20.
Fundusz emerytalny - konto IKE.
Od jakiś 3 miesięcy systematycznie dokupuję jednostki funduszu Arka Akcji, wierząc w wieszczenia różnej maści analityków, że polska giełda ma sporą szansę wzrosnąć w tym roku kilkanaście procent w górę. Pożyjemy, zobaczymy.
Superfund.
Ostatnio cena jednostki tego funduszu wynosiła ok. 91 pln za jednostkę, więc nieco spadła w porównaniu do ubiegłego miesiąca. Już się nie mogę doczekać, aż osiągnie to magiczne pln 100 (obym się tylko nie przeliczył) i sprzedam w cholerę ten fundusz i nigdy już nie wrócę.
Gotówka.
W ostantim czasie spienięzyłem wszystkie akcje, nie widząc dobrych okazji inwestycyjnych Ostatnio raczej trzymam się gotówki, bo nie bardzo widzę dobre okazje inwestycyjne. Prócz tego i trzeba to otwarcie przyznać, znaczny wzrost obowiązków zawodowych sprawia, że nie mam czasu zająć się porządnie ekonomią oraz giełdą, a bez codziennego śledzenia wiadomości nie wyobrażam sobie inwestowania.
Dodatkowo część gotówki czeka w Walutoamcie na korzystny kurs franka szwajcarskiego, którego mam nadzieje w ciągu roku odkupić po dobrym kursie.
Lokaty.
W Open Finance/Noble wciąż jeszcze leży sporo gotówki na lokatach, które w ciągu tego roku będą się kończyć, a wówczas zoabaczymy - narazie szału nie ma, a inflacaj oraz WIBOR pną się w górę.
Na koniec małe wyznanie, część pieniędzy, które odkładałem przez ostanie lata z takim trudem roztrwonię na wakacje, na które zamierzam wyjechać jesienią (to nie będzie Egipt :)) z żoną i dzieciakami, poraz pierwszy od 3 lat.
Potrzebuję tego wypoczynku i mimo, że trochę serce sknery boli, wydaję je chętnie - muszę się trochę oderwać od pracy, tych kredytów, lokat i innych tego typu, aby naładować akumulatory i wrócić do kraju z większą energią.
piątek, 7 stycznia 2011
Kurs analizy technicznej.
Na stronie iplex.pl pojawił się 4 częściowy cykl filmów edukacyjnych dla początkujących inwestorów, dotyczących analizy technicznej.
1. Sekrety inwestowania - Analiza techniczna dla inwestorów krótkoterminowych cz.1
2 Sekrety inwestowania - Analiza techniczna dla inwestorów krótkoterminowych cz.2
3. Sekrety inwestowania - Analiza techniczna dla inwestorów krótkoterminowych cz.3
4. Sekrety inwestowania - Analiza techniczna dla inwestorów krótkoterminowych cz.4.
Miłego ogładania.
1. Sekrety inwestowania - Analiza techniczna dla inwestorów krótkoterminowych cz.1
2 Sekrety inwestowania - Analiza techniczna dla inwestorów krótkoterminowych cz.2
3. Sekrety inwestowania - Analiza techniczna dla inwestorów krótkoterminowych cz.3
4. Sekrety inwestowania - Analiza techniczna dla inwestorów krótkoterminowych cz.4.
Miłego ogładania.
sobota, 1 stycznia 2011
Zamiast świątecznych życzeń... Tusk ale z ciebie dziad !
Czas na podsumowanie roku. Dzisiaj mamy 1 stycznia i z trudem skupiam zaspany, zmęczony nocnym szaleństwem wzrok na ekranie monitora. Ale takie dni jak dzisiaj są dobra okazją na podsumowanie, tego co się działo w ubiegłym roku.
piątek, 24 grudnia 2010
Życzenia Świąteczne.
źródło: http://www.f1a.netii.net
Mam nadzieję, że podobnie, jak ja nie musicie się dzisiaj zajmować pracą, a tym bardziej pieniędzmi.
Dlatego pragnę Wam życzyć zdrowych, wesołych i wolnych od problemów finansowych świąt Bożego Narodzenia :).
Ja tymczasem (już mi moja domowa szefowa stoi nad głową :) )zmykam do robót domowych i kręcenia ciast...
P.S.
A dla Panów w prezencie np. takiego Mikołaja ;)
środa, 22 grudnia 2010
Rekordowo wysoki kurs franka szwajcarskiego
Jak wielu innych, młodych (nie bójmy się tego słowa) dorobkiewiczów, kupiłem wymarzone mieszkanie za pieniądze banku, oczywiście zaciągnąłem kredyt we frankach szwajcarskich, które zapewniały i na szczęście jeszcze nadal zapewniają, możliwie najniższą ratę miesięczną.
niedziela, 12 grudnia 2010
Konto Nordea Spectrum.
Jakiś czas temu poszukiwałem dla żony rachunku bankowego, który miał spełniać trzy podstawowe warunki:
1. Tani, a najlepiej, żeby dał zarobić.
2. Bezpłatne wypłaty gotówki ze wszystkich bankomatów w Polsce.
3. Prosty w użyciu.
Oczywiście w pierwszej kolejności zaproponowałem jej WBK z kartą płatniczą (nazwy już nie pamiętam), dzięki której 1% wydatków jest zwracany na konto, ale trzeba zrobić przynajmniej 3 operacje bankowe i dodatkowo, a jak się wczytać w regulamin, to jest to tylko tymczasowa promocja. Potem na warsztat wrzuciłem jej mBank - całkowicie za darmo, bez żadnych promocji i kruczków, no ale tutaj nie pasowało jej, że nie można bezpłatnie wypłacać pieniędzy ze wszystkich bankomatów (chyba, że się zapłaci pln 5 miesięcznie), dalej była Alior, no ale te pln 5 za bezpłatne wypłaty z bankomatów, jeszcze później DB Net, ale zbyt "dziwny" system (nie pytajcie mnie czemu). Chwilę nawet rozpatrywaliśmy BGŻ, ale tam też jakieś kruczki i sztuczki. Nic jej nie pasowało...
Więc w końcu zdesperowany sięgnąlem po produkt Nordei...
1. Tani, a najlepiej, żeby dał zarobić.
2. Bezpłatne wypłaty gotówki ze wszystkich bankomatów w Polsce.
3. Prosty w użyciu.
Oczywiście w pierwszej kolejności zaproponowałem jej WBK z kartą płatniczą (nazwy już nie pamiętam), dzięki której 1% wydatków jest zwracany na konto, ale trzeba zrobić przynajmniej 3 operacje bankowe i dodatkowo, a jak się wczytać w regulamin, to jest to tylko tymczasowa promocja. Potem na warsztat wrzuciłem jej mBank - całkowicie za darmo, bez żadnych promocji i kruczków, no ale tutaj nie pasowało jej, że nie można bezpłatnie wypłacać pieniędzy ze wszystkich bankomatów (chyba, że się zapłaci pln 5 miesięcznie), dalej była Alior, no ale te pln 5 za bezpłatne wypłaty z bankomatów, jeszcze później DB Net, ale zbyt "dziwny" system (nie pytajcie mnie czemu). Chwilę nawet rozpatrywaliśmy BGŻ, ale tam też jakieś kruczki i sztuczki. Nic jej nie pasowało...
Więc w końcu zdesperowany sięgnąlem po produkt Nordei...
czwartek, 9 grudnia 2010
Więcej świąt od 2011, ale czy więcej dni wolnych ?
Nowy rok za pasem, a wraz z nowym rokiem, nowe przepisy. Tym razem coś, co zainteresuje większość zatrudnionych na etat. Koalicja "Platformersi und Peselsi" wprowadzila nowelizację Kodeksu Pracy, która będzie obowiązywać od 2011 roku. Nowela prawa przewiduje wprowadzenie dodatkowego dnia wolnego od pracy, przypadającego 6 stycznia (święto Trzech Króli), ale niestety jednocześnie znosi art. 130 KP, mówiący o tym, że jeśli ustawowy dzień wolny od pracy przypada w sobotę, pracodawca jest zobowiązany zwrócić go w inny dzień. Niestety skończyło się oddawanie, wolnego za dzień świąteczny wypadający w sobotę.
Z pewnością cieszą się przedsiębiorcy, jednak dla przeciętnego Kowalskiego, takiego jak ja, to smutna wiadomość. Prawdę powiedziawszy mam gdzieś jeden dodatkowy, wolny dzień 6 stycznia i wolałbym, aby utrzymano art. 130 KP. Szczególnie, że jak wyliczył PKPP Lewiatan dodatkowy, wolny dzień może kosztować przedsiębiorców 5,7 mld PLN, no ale z drugiej strony pewnie się cieszą, bo kosztem jednego dodatkowego dnia zwiększyło się statystyczne prawdopodobieństwo, że w kolejnych latach będzie w sumie mniej dni wolnych niż dotychczas. Proste liczenie mówi, że wystarczy, że w danym roku wypadną chociaż 2 dni świąteczne w sobotę lub niedzielę (choć ta nie była zwracana i teraz) i już mamy o 1 dzień wolnego mniej niż do roku 2010.
Cóż takie jest życie - były lata tłuste, teraz są chude, cała nadzieja w tym, że kolejna ekipa w ramach wyborczego przekupstwa zaproponuje powrót art. 130 KP, no i że dotrzyma przed wyborczych obietnic :).
A zainteresowani tematem mogą poczytać więcej na ten temat na Bankier.pl, na artykule którego oparłem ten wpis.
Z pewnością cieszą się przedsiębiorcy, jednak dla przeciętnego Kowalskiego, takiego jak ja, to smutna wiadomość. Prawdę powiedziawszy mam gdzieś jeden dodatkowy, wolny dzień 6 stycznia i wolałbym, aby utrzymano art. 130 KP. Szczególnie, że jak wyliczył PKPP Lewiatan dodatkowy, wolny dzień może kosztować przedsiębiorców 5,7 mld PLN, no ale z drugiej strony pewnie się cieszą, bo kosztem jednego dodatkowego dnia zwiększyło się statystyczne prawdopodobieństwo, że w kolejnych latach będzie w sumie mniej dni wolnych niż dotychczas. Proste liczenie mówi, że wystarczy, że w danym roku wypadną chociaż 2 dni świąteczne w sobotę lub niedzielę (choć ta nie była zwracana i teraz) i już mamy o 1 dzień wolnego mniej niż do roku 2010.
Cóż takie jest życie - były lata tłuste, teraz są chude, cała nadzieja w tym, że kolejna ekipa w ramach wyborczego przekupstwa zaproponuje powrót art. 130 KP, no i że dotrzyma przed wyborczych obietnic :).
A zainteresowani tematem mogą poczytać więcej na ten temat na Bankier.pl, na artykule którego oparłem ten wpis.
niedziela, 5 grudnia 2010
Mikołajkowy prezent od Open Finance.
Coś wreszcie drgnęło w lokatach, Open Finance (OF) w ramach prezentu mikołajkowego zaoferowało nową 6-miesięczną Lokatę Mikołajkową, oprocentowaną 5,28% (co odpowiada 6,6% tradycyjnej lokaty - tak w każdym razie głosi reklama).
Promocja trwa baaaaaaardzo długo, bo aż 3 dni - od 05/12/2010 do 07/12/2010, chociaż z drugiej strony powrzechnie znana jest praktyka OF polegająca na ogłaszaniu nieprzekraczalnych terminów trwania promocji, które potem zostają przedłużone.
Minimalna kwota wpłaty to pln 1000, maksymalna zaś to pln 15000.
Jak donosi APP, w swoim dzisiejszym wpisie, optymalna kwota wpłaty to pln 1002,37, która daje nam cały 1 grosz odestek więcej, każdego dnia niż przy innych kwotach wpłaty.
Dla jednych to śmiechu warte, dla mnie nie i dla własnej satysfakcji, że udaje mi się nieco naciągnąć system optymalizuję :).
Jak napisałem, promocja trwa 3 dni, ale wniosek, który złożymy ważny jest 2 tygodnie, więc jeśli ktoś chwilowo nie ma pieniędzy, nie musi się martwić, wystarczy złożyć wniosek, a na wpłatę mamy całe 14 dni.
Promocja trwa baaaaaaardzo długo, bo aż 3 dni - od 05/12/2010 do 07/12/2010, chociaż z drugiej strony powrzechnie znana jest praktyka OF polegająca na ogłaszaniu nieprzekraczalnych terminów trwania promocji, które potem zostają przedłużone.
Minimalna kwota wpłaty to pln 1000, maksymalna zaś to pln 15000.
Jak donosi APP, w swoim dzisiejszym wpisie, optymalna kwota wpłaty to pln 1002,37, która daje nam cały 1 grosz odestek więcej, każdego dnia niż przy innych kwotach wpłaty.
Dla jednych to śmiechu warte, dla mnie nie i dla własnej satysfakcji, że udaje mi się nieco naciągnąć system optymalizuję :).
Jak napisałem, promocja trwa 3 dni, ale wniosek, który złożymy ważny jest 2 tygodnie, więc jeśli ktoś chwilowo nie ma pieniędzy, nie musi się martwić, wystarczy złożyć wniosek, a na wpłatę mamy całe 14 dni.
środa, 1 grudnia 2010
Wirtulana karta płatnicza BZ-WBK, czyli artykuł sponsorowany.
W ostatnim tygodniu października dostałem e-maila z firmy 121PR zajmującej się badaniami marketingowymi. Propozycja była prosta, rejestruję się na stronie BZ-WBK, dzięki czemu staję się posiadaczem internetowej (wirtualnej) karty prepaidowej i w zamian za pln 100, które otrzymuję na (niemal) dowolne wydatki opisuję własne wrażenia związane z użytkowaniem tego produktu. Jak wspomniałem układ był prosty, więc poszedłem na to: sprzedałem duszę korporacji i poniżej napisałem Wam o swoich doświadczeniach związanych z użytkowaniem pierwszej jednej z pierwszych w Polsce, wirtualnej karty prepaidowej.
wtorek, 30 listopada 2010
Podsumowanie listopada.
Listopad nieuchronnie zbliża się do końca, więc przyszedł czas na podsumowanie.
Ogólnie oceniam miesiąc dobrze - rynki akcji jeszcze przez dwa tygodnie tego miesiąca pozwalały zarobić, chociaż teraz widać odreagowanie i realizację zysków.
Przestałem już dzielić portfel na część blogową i prywatną, bo mi to nie wychodziło, prawda jest taka, że wszystkie pieniądze są moje i inwestycje, które wykonuję ciążą na całym portfelu, więc nie ma sensu tego dzielić.
Pozostanę przy szegółowym podsumowaniu poszczególnych składników portfela, chociaż nie wdaję się już w pokazywanie tabelek, ponieważ pozwala mi to lepiej uporządkować własne finanse (jak widać, mimo że już od roku prowadzę bloga, do dzisiaj nie udało mi się wypracować jednej dobrej metody zarządzania portfelem, przez co cały czas coś zmieniam i się uczę).
Ogólnie oceniam miesiąc dobrze - rynki akcji jeszcze przez dwa tygodnie tego miesiąca pozwalały zarobić, chociaż teraz widać odreagowanie i realizację zysków.
Przestałem już dzielić portfel na część blogową i prywatną, bo mi to nie wychodziło, prawda jest taka, że wszystkie pieniądze są moje i inwestycje, które wykonuję ciążą na całym portfelu, więc nie ma sensu tego dzielić.
Pozostanę przy szegółowym podsumowaniu poszczególnych składników portfela, chociaż nie wdaję się już w pokazywanie tabelek, ponieważ pozwala mi to lepiej uporządkować własne finanse (jak widać, mimo że już od roku prowadzę bloga, do dzisiaj nie udało mi się wypracować jednej dobrej metody zarządzania portfelem, przez co cały czas coś zmieniam i się uczę).
niedziela, 28 listopada 2010
Tańsze usługi przez Internet, czyli test Gruper.pl oraz Grupon.pl
źródło: http://www.super9.pl
sobota, 20 listopada 2010
Nieco o obligacjach.
Ostatnio banki nie rozpieszczają nas oprocentowaniem lokat, a przecież nikt, kto dba o swój kapitał nie zainwestuję wszystkich pieniędzy w akcje. Dlatego poszukując nowych okazji inwestycyjnych, zainteresowałem się obligacjami (oczywiście, jak w większości przypadków inspiracją były artykuły w Sieci, a przede wszystkim blog niejakiego App-Funds), które oferuje nasz rodzimy rynek Catalyst. Jest to całkiem ciekawa alternatywa wobec rynku głównego akcji GPW oraz jego mniejszego brata New Connect.
niedziela, 14 listopada 2010
Po 2,5 miesiącach wzrostów czeka nas realizacja zysków ?
Niedziela, południe, siedzę sobie na kanapie i czytam artykuły w Internecie. Portfel ubrałem po uszy w akcje, głównie Asseco Poland i na doczepkę czeskiej firmy zajmującej się zakładami bukmacherskim Fortuny. Ze wsząd wdzierają się informacje o rozpoczynającej się korekcie na rynku akcji, do której pretekstem były nieporozumienia podczas spotkania państw G20 w Seulu w Korei Płd. i problemy finansowego Irlandii (jak by to było coś nowego).
W piątek (albo w czwartek, nie pamiętam dokładnie) szanghajski indeks giełdowy runął w dół aż o 5%, w odpowiedzi na nieciekawe wskaźniki gospodarcze Kraju Środka (wysoka inflacja i bańka spekulacyjna na nieruchmościach, która lada-moment pęknie, pozostawiając wiele toksycznych długów).
Z drugiej strony gospodarka Niemiec wzrasta prezentując coraz lepsze wyniki oraz wzrost eksportu i to bez takich protekcjonistycznych pomysłów jakie co jakiś czas serwują nam koledzy zza Oceanu, więc to dobra wiadomość dla Polski, która moim zdaniem jest wręcz uzależniona od niemieckiego rynku, dla którego jest jednym z dostawców głównie nisko przetworzonych lub "prostych" (brakuje mi dobrego, fachowego zwrotu) produktów, takich jak np. żywność, materiały budowlane, niektóre surowce przemysłowe itp. Jednak i to ulega zmianie w naszej gospodarce, a przykładem jest firma Solaris produkująca i sprzedające środki komunikacji publicznej, takie jak np. autobusy,świadcząca o rozwoju naszego przemysłu.
Czy mogę więc liczyć na to, że masowo drukowane przez Bena helikoptera dolary popłyną do rynków rozwijających się, takich jak Polska, jako do bezpiecznej przystani w ucieczce z wciąż rozchwianych gospodarek wysoko rozwiniętych, takich jak USA, Japonia, czy nawet Chiny ?
Trudno to teraz powiedzieć, ale na wszelki wypadek wciąż trzymam certy na spadek frankfurckiej giełdy DAX i dodatkowo kupiłem trochę franków szwajcarskich.
A wy co sądzicie o obecnej sytuacji, będzie głębsza korekta, czy też jeszcze w tym roku zobaczymy 2900 pkt na WIG20 ?
W piątek (albo w czwartek, nie pamiętam dokładnie) szanghajski indeks giełdowy runął w dół aż o 5%, w odpowiedzi na nieciekawe wskaźniki gospodarcze Kraju Środka (wysoka inflacja i bańka spekulacyjna na nieruchmościach, która lada-moment pęknie, pozostawiając wiele toksycznych długów).
Z drugiej strony gospodarka Niemiec wzrasta prezentując coraz lepsze wyniki oraz wzrost eksportu i to bez takich protekcjonistycznych pomysłów jakie co jakiś czas serwują nam koledzy zza Oceanu, więc to dobra wiadomość dla Polski, która moim zdaniem jest wręcz uzależniona od niemieckiego rynku, dla którego jest jednym z dostawców głównie nisko przetworzonych lub "prostych" (brakuje mi dobrego, fachowego zwrotu) produktów, takich jak np. żywność, materiały budowlane, niektóre surowce przemysłowe itp. Jednak i to ulega zmianie w naszej gospodarce, a przykładem jest firma Solaris produkująca i sprzedające środki komunikacji publicznej, takie jak np. autobusy,świadcząca o rozwoju naszego przemysłu.
Czy mogę więc liczyć na to, że masowo drukowane przez Bena helikoptera dolary popłyną do rynków rozwijających się, takich jak Polska, jako do bezpiecznej przystani w ucieczce z wciąż rozchwianych gospodarek wysoko rozwiniętych, takich jak USA, Japonia, czy nawet Chiny ?
Trudno to teraz powiedzieć, ale na wszelki wypadek wciąż trzymam certy na spadek frankfurckiej giełdy DAX i dodatkowo kupiłem trochę franków szwajcarskich.
A wy co sądzicie o obecnej sytuacji, będzie głębsza korekta, czy też jeszcze w tym roku zobaczymy 2900 pkt na WIG20 ?
wtorek, 9 listopada 2010
No i po debiucie GPW.
Tylko w telegraficznym skrócie.
Podobnie, jak wielu innych drobnych inwestorów, sprzedałem swój pakiecik akcji GPW w dniu debiutu tej spółki. Wprawdzie cena doszła prawie do pln 53,jednak ja dzień wcześniej ustawiłem cenę minimalną na poziomie pln 50 i niestety nie miałem możliwości śledzenia kursów w trakcie dzisiejszych notowań. Mimo to jestem zadowolony z mojego wyniku, albowiem większość analiz i opinii przewidywała, że ceny GPW nie przekroczą poziomu pln 50.
Koniec, końców spekulacja na IPO naszej giełdy pozwoliła mi zarobić pln 188,8 brutto - od tej kwoty muszę jeszcze odliczyć podatek, zatem zaliczam ten dzień do udanych.
Podobnie, jak wielu innych drobnych inwestorów, sprzedałem swój pakiecik akcji GPW w dniu debiutu tej spółki. Wprawdzie cena doszła prawie do pln 53,jednak ja dzień wcześniej ustawiłem cenę minimalną na poziomie pln 50 i niestety nie miałem możliwości śledzenia kursów w trakcie dzisiejszych notowań. Mimo to jestem zadowolony z mojego wyniku, albowiem większość analiz i opinii przewidywała, że ceny GPW nie przekroczą poziomu pln 50.
Koniec, końców spekulacja na IPO naszej giełdy pozwoliła mi zarobić pln 188,8 brutto - od tej kwoty muszę jeszcze odliczyć podatek, zatem zaliczam ten dzień do udanych.
niedziela, 7 listopada 2010
Debiut GPW.
Podobnie, jak wielu innych drobnych ciułaczy, stałem się posiadaczem maleńkiego kawałka Giełdy Papierów Wartościowych. Niestety redukcja była tak duża, że z pierwotnie zamówionych 100 akcji ostało mi się zaledwie 25, a ponieważ były one kupione za gotówkę z prywatnej części portfela, nie będę ich sprzedawał jeśli wzrost w dniu debiutu nie będzie wynosił przynajmniej 10%. Nastroje na giełdach wskazują na kontynuację wzrostów w najbliższym czasie, szczególnie, że szef amerykańskiego banku centralnego Ben Bernanke zapowiedział skup obligacji za kolejne 600 mld dolarów, z których duża część popłynie od inwestorów do maklerów giełdowych.
Nie należy jednocześnie spodziewać się bardzo wielkich wzrostów, ponieważ mówi się, że biorąc pod uwagę analizę fundamentalną spółki GPW S.A., cena akcji zaproponowana w ofercie publicznej jest już dość wysoka.
Być może akcje GPW zagoszczą w moim prywatnym portfelu na dłużej w ramach jego dywersyfikacji, albowiem inflacja w Polsce idzie w górę w tym miesiącu zdaje się zahaczyła już o poziom 3%, a oprocentowanie lokat jakoś niespecjalnie rośnie i teraz najlepsze z nich dają (licząc szybko w pamięci) ok. 2,00 - 2,50% zysku netto (kwota po odliczeniu inflacji i podatku).
A co po GPW ? Chyba za resztę pieniędzy, które wróciły z rachunku maklerskiego po redukcji zapisów na GPW kupię franki szwajcarskie. Wyraźnie widać, że Szwajcaria bryluje wśród europejskich gospodarek, raportując nadwyżkę budżetową !
Panie i panowie z ulicy Wiejskiej w Warszawie i jej okolic mogą tylko pomarzyć o takim wyniku :).
Nie należy jednocześnie spodziewać się bardzo wielkich wzrostów, ponieważ mówi się, że biorąc pod uwagę analizę fundamentalną spółki GPW S.A., cena akcji zaproponowana w ofercie publicznej jest już dość wysoka.
Być może akcje GPW zagoszczą w moim prywatnym portfelu na dłużej w ramach jego dywersyfikacji, albowiem inflacja w Polsce idzie w górę w tym miesiącu zdaje się zahaczyła już o poziom 3%, a oprocentowanie lokat jakoś niespecjalnie rośnie i teraz najlepsze z nich dają (licząc szybko w pamięci) ok. 2,00 - 2,50% zysku netto (kwota po odliczeniu inflacji i podatku).
A co po GPW ? Chyba za resztę pieniędzy, które wróciły z rachunku maklerskiego po redukcji zapisów na GPW kupię franki szwajcarskie. Wyraźnie widać, że Szwajcaria bryluje wśród europejskich gospodarek, raportując nadwyżkę budżetową !
Panie i panowie z ulicy Wiejskiej w Warszawie i jej okolic mogą tylko pomarzyć o takim wyniku :).
środa, 3 listopada 2010
Nasza pierwsza rocznica.
źródło: http://www.pocztakwiatowa.pl
Minął rok.Dokładnie 6 listopada 2009 roku coś mnie naszło i zacząłem prowadzić bloga. Na początku pisałem proste rady o tym, jak np. oszczędzić nieco grosza na codziennych wydatkach, takich jak prąd, woda, czy dziecko :). Niektóre z nich, dzisiaj uważam za "hardcor'owe", ale czasem sytuacja życiowa zmusza nas do różnych rzeczy.
sobota, 30 października 2010
Październik - podsumowanie miesiąca.
Ależ ten październik szybko minął. Odkąd pracuję w nowym miejscu dni i tygodnie umykają mi jak godziny i dni, niestety odbija się to negatywnie na aktywności na blogu. W październiku pobiłem niechlubny rekord publikując zaledwie trzy wpisy. Nie będę jednak składał nieprawdziwych deklaracji, że to się poprawi, bo tak naprawdę tego nie wiem, narazie pochłaniają mnie obowiązki służbowe i domowe (czekamy z żoną na drugie dziecko :) ). Jednak jednego jestem (przynajmniej obecnie) pewien, nie zrezygnuję z tego miejsca, nawet jeśli liczba wpisów drastycznie spadnie, nie zamierzam rezygnować z pisania, ponieważ... sprawia mi to autentyczna przyjemność :) i tyle.
sobota, 23 października 2010
Emerytury kobiet sposobem na łatanie dziury budżetowej.
Dzisiaj sobie trochę po politykuję, ale temat wydał mi się na tyle istotny, że chciałem o nim napisać.
Jak donosi dziennik Metro (15-17 października), ostatnio Ministerstwo Finansów zwróciło uwagę na 30-letnie kobiety zachęcając je do kupna obligacji Skarbu Państwa, lansując hasło "30-latko, nie chcesz głodować na starość, zainwestuj w obligacje skarbowe". Pretekstem do rozpoczęcia tej akcji jest rzekomo troska MF o dyskryminacyjny charakter systemu emerytalnego w Polsce.
Jak donosi dziennik Metro (15-17 października), ostatnio Ministerstwo Finansów zwróciło uwagę na 30-letnie kobiety zachęcając je do kupna obligacji Skarbu Państwa, lansując hasło "30-latko, nie chcesz głodować na starość, zainwestuj w obligacje skarbowe". Pretekstem do rozpoczęcia tej akcji jest rzekomo troska MF o dyskryminacyjny charakter systemu emerytalnego w Polsce.
niedziela, 10 października 2010
Giełda Papierów Wartościowych.
Od kilku tygodni cierpię na brak weny twórczej, ponieważ trudno mi znaleźć temat, który by mnie zeklektryzował wystarczająco mocno.
Na szczęście (lub jak twierdzą Chińczycy na nie szczęście) żyjemy w ciekawych czasach, a inwestorów elektryzuje zbliżająca się publiczna sprzedaż akcji Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) w Warszawie. O tyle ciekawa, że przecież poprzedzona chyba rocznymi negocjacjami z inwestorami strategicznymi, którzy mieli zakupić przedsiębiorstwo poza publiczną ofertą. Pierwszymi zainteresowanymi byli Niemcy z frankfurckiego Deutsche Boerse, jednak negocjacje zakończyły się niepowodzeniem z uwagi na cenę, za jaką nasze Ministerstwo Skarbu (MS) było skłonne sprzedać GPW. Kolejnymi chętnymi byli właściciele brytyjskiej London Stock Exchange (w którym większość udziałów mają arabscy szejkowie i amerykański NASDAQ), jednak i w tym przypadku negocjatorzy rozeszli się z powodu ceny. Swoja rundę miało również konsorcjum kilku giełd: Dubai Boerse, NASDAQ, LSE, Deutsche Boerse, Euronext oraz OMX, jednak i w tym wypadku cena, którą zażądało MS była zbyt wysoka.
No i dobrze, nie mi oceniać czy też krytykować MS, za to, że sobie wyobraża niewiadomo co, żadając zaporowej ceny za naszą GPW (lepiej jej nie sprzedać wcale, niż sprzedać zbyt tanio), zastanawiam się tylko, jak wysoka będzie cena akcji warszawskiej giełdy podczas nadchodzącego IPO ?
Z drugiej strony, sprzedaż GPW odbywać się będzie dość niedługo przed nadchodzącymi wyborami, więc "musi' się udać, Ministerstwo Skarbu musi odtrąbić sukces projektu obywatelskiego akcjonariatu, bo prawdopodobnie taki będzie schemat tej oferty (podobnie, jak to miało miejsce w przypadku np. PZU). Zatem ulica powinna zarobić w dniu debiutu, a MS powinno uzyskać godziwą cenę i pochwalić się "świetnym wynikiem sprzedaży". Kto to sfinansuje ? No jedyne, co mi przychodzi do głowy to tzw. grubasy, czyli fundusze inwestycyjne, fundusze emerytalne i zagraniczni inwestorzy kapitałowi.
Zatem jeśli 2+2=4, to albo giełda zostanie sprzedana za cenę niższą niż MS pierwotnie żądało od inwestora strategicznego, albo różne instytucje finansowe zapłacą więcej niż chcieli wcześniejsi inwestorzy strategiczni.
Opozycja nie śpi i jeśli taki leszczyk jak ja widzi tą prawidłowość, to eksperci z partii opozycyjnych również (a wybory za pasem). Zatem skłaniam się ku twierdzeniu, że cena akcji GPW w ofercie publicznej nie będzie niższa... Niż co ? Tego niestety jeszcze nie wykoncepowałem, wierzę jednak, że "grubasy", a szczególnie fundusze emerytalne i TFI kupią pakiety GPW, bo tak wypada. Wypada mieć w swoim portfelu pakiet akcji warszawskiej giełdy, bo to oczko w głowie narodowej gospodarki i można powiedzieć jeden z klejnotów rodowych Polski.
Zatem MS nie możne go sprzedać za bezcen, a "grubasy" chyba nie mogą go nie mieć.
Smuci tylko fakt, że pieniądze ze sprzedaży rodowych klejnotów zostaną zwyczajnie przejedzone. Zasilą płace kolejnych tysięcy biurokratów, zatrudnionych przez ekipę Tuska w ostatnich latach, zasilą kieszenie nauczycieli i pielęgniarek (nie ma nic do tych grup zawodowych, użyłem ich tylko jako przykładu), krótko mówiąc pójdą na łatanie dziury budżetowej i obsługę gigantycznego długu publicznego. Stąd moje rozczarowanie Platformą Obywatelską, której mocno kibicowałem i liczyłem, że mając tyle władzy w rękach wykażą się obywatelską odwagą i zreformują finanse publiczne. Niestety rząd Donalda Tuska stchórzył, wybierając drenowanie kieszeni obywateli poprzez podniesienie podatków, dalsze zadłużanie państwa i wyprzedaż państwowych spółek na pokrycie bieżących potrzeb. Wielkie rozczarowanie...
Bo nie ma nic złego w prywatyzacji, ba skłonny jestem nawet powiedzieć, że nie ma nic złego w taniej sprzedaży państwowych spółek (jak to się czasem zarzuca MS), ale wypadało by, aby te pieniądze szły na budowę czegoś trwałego, jak choćby infrastruktura drogowa i dały czas na dokonanie niezbędnych reform finansów publicznych... a nie na kupowanie kiełbasy wyborczej za nasze zresztą pieniądze.
Jest to jednak tylko taka drobna dygresja. Prywatne rośnie we mnie przekonanie, że warto wziąć udział w nadchodzącym IPO warszawskiej giełdy, ponieważ daje nam się szanse posiadania choć niewielkiej cząstki instytucji, będącej jednym z fundamentów polskiej gospodarki, którą prawdopodobnie uda się odsprzedać z zyskiem. Byle tylko nie pojawił się jakiś krach...
Z pewnością będzie to ciekawa jesień i mam nadzieję pożywka dla tego bloga :).
Na końcu wypada mi napisać, że inspiracją dla tego posta jest artykuł na interia.pl, do przeczytania którego zachęcam.
Na szczęście (lub jak twierdzą Chińczycy na nie szczęście) żyjemy w ciekawych czasach, a inwestorów elektryzuje zbliżająca się publiczna sprzedaż akcji Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) w Warszawie. O tyle ciekawa, że przecież poprzedzona chyba rocznymi negocjacjami z inwestorami strategicznymi, którzy mieli zakupić przedsiębiorstwo poza publiczną ofertą. Pierwszymi zainteresowanymi byli Niemcy z frankfurckiego Deutsche Boerse, jednak negocjacje zakończyły się niepowodzeniem z uwagi na cenę, za jaką nasze Ministerstwo Skarbu (MS) było skłonne sprzedać GPW. Kolejnymi chętnymi byli właściciele brytyjskiej London Stock Exchange (w którym większość udziałów mają arabscy szejkowie i amerykański NASDAQ), jednak i w tym przypadku negocjatorzy rozeszli się z powodu ceny. Swoja rundę miało również konsorcjum kilku giełd: Dubai Boerse, NASDAQ, LSE, Deutsche Boerse, Euronext oraz OMX, jednak i w tym wypadku cena, którą zażądało MS była zbyt wysoka.
No i dobrze, nie mi oceniać czy też krytykować MS, za to, że sobie wyobraża niewiadomo co, żadając zaporowej ceny za naszą GPW (lepiej jej nie sprzedać wcale, niż sprzedać zbyt tanio), zastanawiam się tylko, jak wysoka będzie cena akcji warszawskiej giełdy podczas nadchodzącego IPO ?
Z drugiej strony, sprzedaż GPW odbywać się będzie dość niedługo przed nadchodzącymi wyborami, więc "musi' się udać, Ministerstwo Skarbu musi odtrąbić sukces projektu obywatelskiego akcjonariatu, bo prawdopodobnie taki będzie schemat tej oferty (podobnie, jak to miało miejsce w przypadku np. PZU). Zatem ulica powinna zarobić w dniu debiutu, a MS powinno uzyskać godziwą cenę i pochwalić się "świetnym wynikiem sprzedaży". Kto to sfinansuje ? No jedyne, co mi przychodzi do głowy to tzw. grubasy, czyli fundusze inwestycyjne, fundusze emerytalne i zagraniczni inwestorzy kapitałowi.
Zatem jeśli 2+2=4, to albo giełda zostanie sprzedana za cenę niższą niż MS pierwotnie żądało od inwestora strategicznego, albo różne instytucje finansowe zapłacą więcej niż chcieli wcześniejsi inwestorzy strategiczni.
Opozycja nie śpi i jeśli taki leszczyk jak ja widzi tą prawidłowość, to eksperci z partii opozycyjnych również (a wybory za pasem). Zatem skłaniam się ku twierdzeniu, że cena akcji GPW w ofercie publicznej nie będzie niższa... Niż co ? Tego niestety jeszcze nie wykoncepowałem, wierzę jednak, że "grubasy", a szczególnie fundusze emerytalne i TFI kupią pakiety GPW, bo tak wypada. Wypada mieć w swoim portfelu pakiet akcji warszawskiej giełdy, bo to oczko w głowie narodowej gospodarki i można powiedzieć jeden z klejnotów rodowych Polski.
Zatem MS nie możne go sprzedać za bezcen, a "grubasy" chyba nie mogą go nie mieć.
Smuci tylko fakt, że pieniądze ze sprzedaży rodowych klejnotów zostaną zwyczajnie przejedzone. Zasilą płace kolejnych tysięcy biurokratów, zatrudnionych przez ekipę Tuska w ostatnich latach, zasilą kieszenie nauczycieli i pielęgniarek (nie ma nic do tych grup zawodowych, użyłem ich tylko jako przykładu), krótko mówiąc pójdą na łatanie dziury budżetowej i obsługę gigantycznego długu publicznego. Stąd moje rozczarowanie Platformą Obywatelską, której mocno kibicowałem i liczyłem, że mając tyle władzy w rękach wykażą się obywatelską odwagą i zreformują finanse publiczne. Niestety rząd Donalda Tuska stchórzył, wybierając drenowanie kieszeni obywateli poprzez podniesienie podatków, dalsze zadłużanie państwa i wyprzedaż państwowych spółek na pokrycie bieżących potrzeb. Wielkie rozczarowanie...
Bo nie ma nic złego w prywatyzacji, ba skłonny jestem nawet powiedzieć, że nie ma nic złego w taniej sprzedaży państwowych spółek (jak to się czasem zarzuca MS), ale wypadało by, aby te pieniądze szły na budowę czegoś trwałego, jak choćby infrastruktura drogowa i dały czas na dokonanie niezbędnych reform finansów publicznych... a nie na kupowanie kiełbasy wyborczej za nasze zresztą pieniądze.
Jest to jednak tylko taka drobna dygresja. Prywatne rośnie we mnie przekonanie, że warto wziąć udział w nadchodzącym IPO warszawskiej giełdy, ponieważ daje nam się szanse posiadania choć niewielkiej cząstki instytucji, będącej jednym z fundamentów polskiej gospodarki, którą prawdopodobnie uda się odsprzedać z zyskiem. Byle tylko nie pojawił się jakiś krach...
Z pewnością będzie to ciekawa jesień i mam nadzieję pożywka dla tego bloga :).
Na końcu wypada mi napisać, że inspiracją dla tego posta jest artykuł na interia.pl, do przeczytania którego zachęcam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
