G R A G I E Ł D O W A.

czwartek, 19 września 2013

Gdzie potoczy się Apple ?


We wrześniu Apple, jak każdego roku, zorganizował konferencję, na której pokazał swoje nowe produkty. Czas, jak sądzę, nie jest wybierany przypadkowo, albowiem wrzesień jest to ostatni właściwie miesiąc, kiedy jest jeszcze pora by złożyć zamówienia i dostarczyć towar do magazynów oraz sklepów przed Bożonarodzeniową gorączką zaków.

Firma ogłosiła wprowadzenie dwóch nowych modeli iPhona oznaczonych 5C oraz 5S. Pierwszy z nich to stara, dobra `‘piątka” opakowana w nowe, kolorowe obudowy, drugi model zaś to telefon z lepszym procesorem A7 oraz nową odsłoną systemu operacyjnego IOS7, czyli „piątka” na sterydach. Jedynym unowocześnieniem, które zwróciło moją uwagę jest czytnik linii papilarnych umieszczony w okrągłym przycisku pod ekranem, dzięki, któremu można np. płacić za aplikacje w Apple Store. Jak dla mnie miłe usprawnienia, ale nic na miarę rewolucji, które gotował nam co roku stary Jobs.   

Nie to jednak jest ważne w całej historii. Piszę o nowym iPhonie, by opowiedzieć o Apple, które było firmą zbudowaną na wizji jednego człowieka - Steve’a Jobsa. Śledząc ostatnią konferencję już dzisiaj widzę, że firma porzuca wizję forsowaną (często brutalnie i na siłę) przez swojego założyciela - tworzenia produktów które są fajne i elitarne - nie dla wszystkich, tylko dla niektórych, które są wyznacznikiem, symbolem pewnego sposobu myślenia, przynależności do elity ludzi wystarczająco zamożnych by przepłacić za niezwykły przedmiot, który jest piękny, który mówi jestem nieco inny od reszty, jestem nowoczesny i nieprzeciętny.
Ten rok zmienił Apple z firmy elitarnej, w coś, co bym nazwał drugą Nokią - podejżewam, że nowym hasłem zarządu stało się zwiększanie sprzedaży i poszerzanie grupy odbiorców, w myśl zasady, że będziemy tworzyć telefony dla wszystkich, kolorowe i czarno-białe, tanie i drogie. Czyli Apple postanowił stanąć w jednym szeregu z takimi gigantami jak np. Samsung, który tworzy produkty dla wszystkich. Dotąd Apple miało swoją niszę, gdzie mniejszą liczbę potencjalnych odbiorców rekompensował sobie wyższymi marżami ze znakomitym zresztą skutkiem. Mam wrażenie, że nowy kierunek, obrany przez obecny zarząd z Cupertino, wykluczy ich z dotychczasowej niszy rynkowej.
Produkt Apple przestaje być elitarny, niezwykły, staje się takim samym kolorowym urządzeniem elektronicznym, jak np. telefony Nokii, która (na marginesie) ostatnio została wykupiona przez Microsoft.
To, co się obecnie dzieje z firmą Apple nie oznacza jej rychłego końca, ale będzie mi brakowało tych niezwykłych przedmiotów, które dzięki autorytarnym rządom Jobsa udawało się wycisnąć z działu projektowego Apple.
Czy Apple podzieli los Nokii ? Tego nie wiem, ale teraz są trochę bliżej tego niż kiedyś.

niedziela, 30 czerwca 2013

Druga antyreforma systemu emerytalnego.


Rząd postanowił znowu pomajstrować przy naszych emeryturach i rozpoczął kolejną szopkę pod tytułem konsultacji społecznych i prezentowania raportów na temat funkcjonowania II filaru ubezpieczenia emerytalnego, czyli OFE - rządowy raport można znaleźć tutaj. Nie chcę się rozpisywać na temat, o którym inni już napisali i zrobili to bardzo dobrze - odsyłam do mojego ulubionego bloga APP Fund, tutaj i tutaj.

Myślę, że to jedynie zagrywka i decyzje zostały już dawno podjęte a miłościwie nam panujący minister Rostowski znowu zrobi skok na naszą kasę i ją nam bezczelnie zabierze, jak to zrobił poprzednio.
Nie obyło się niestety bez przykrych reperkusji dla naszej cherlawej giełdy, która między innymi z z tego powodu (a może głównie właśnie z powodu planów likwidacji OFE) zaliczyła kolejne spadki w tym tygodniu kończąc na poziomie ok. 2240 pkt dla WIG20.
Nie jest specjalną tajemnicą, że OFE były bardzo ważnym uczestnikiem polskiej GPW, a ich rola znowu zostanie ograniczona - nie wiadomo jeszcze tylko jak bardzo.
Mógłbym znowu rozpisywać się o podłości pomysłów Rostowskiego, który najzwyczajniej w świecie zagarnia nam naszą prywatną kasę (nie chcę użyć słowa kradnie, bo zaraz znalazłoby się kilka paragrafów o niezniesławienie niesławnego Ministra Finansów), pisałem o tym przy poprzednim demontażu OFE.
Podważa to niewątpliwie wiarę w wiarygodność polskich rządów - to co obiecuje i gwarantuje jedna ekipa, jak widać staje się tylko czczym gadaniem i papierową deklaracją w oczach kolejnej ekipy, która jednym skreśleniem pióra rozwala emerytury milionów podatników.
Wszystko po to by zasypać ogromną dziurę budżetową, już w czerwcu wykorzystano ponad 80% limitu przewidzianego w budżecie na ten rok, głównie dlatego, że wpływy do państwowej kasy okazały się niższe, niż pierwotnie zakładano.  Warto tylko wspomnieć, że w ubiegłym roku, kiedy ogłaszano projekt tegorocznego planu budżetowego wytykano rządowi nierealność przyjętych prognoz wspływów i wzrostu gospodarczego Polski.
Polska niestety przestała być zieloną wyspą i wyraźnie da się zauważyć spowolnienie gospodarcze oraz niemal całkowite zahamowanie wzrostu cen - producenci i sprzedawcy są świadomi słabości siły nabywczej swoich klientów.
Oczywiście w żaden sposób nie pomaga to w utrzymaniu na naszym rynku zagranicznych inwestorów lokujących swoje pieniądze na polskiej giełdzie, co tylko jeszcze bardziej pogrąża złotówkę i tak dość mocno poturbowaną ogłoszonym przez amerykańskiego prezesa Rezerwy Federalnej - Bena Bernanke ograniczeniem druku dolarów, a tutaj jeszcze pomysły Rostowskiego. Pamiętajmy, że zagranica jest bardzo ważną, jeśli nie najważniejszą siłą kształtującą nasz rodzimy rynek akcji.
Dla kredytobiorcy posiadającego zadłużenie np. we frankach (kurs w ubiegłym tygodniu oscylował już powyżej pln 3,50) oznacza to dalszy wzrost raty kredytu.
Wyraźnie widać, że stan finansów publicznych RP jest w bardzo złym stanie, a konieczność dopłat do emerytur i ciągłe wspieranie finansowe ZUS-u dobija budżet państwa.
Otwartym pytaniem pozostaje zatem - jak długo będziemy się oszukiwać i nie zabierzemy się za porządną reformę systemu emerytalnego ?
Przecież wszystkie dane już mamy, wiemy co jest nie tak - niesprawiedliwe wobec wszystkich obywateli przywileje emerytalne dla górników, rolników, mundurowych, nauczycieli itp. Nie wspomnę już o takich kuriozalnych sytuacjach, nie związanych do końca z emeryturami, że np. policjanci dostawali 100% wynagrodzenia na zwolnieniu lekarskim i tylko tajemnicą poliszynela pozostaje niekończąca się plaga zwolnień lekarskich wśród naszych granatowych obrońców prawa. Dopiero w tym roku ten przywilej został lub zostanie zlikwidowany - założę się, że od tego roku w statystykach zanotujemy znaczną poprawę zdrowia naszych „pączkożerców”.
Trzeźwo myślącym pozostaje tylko jedno - porzucenie mrzonek o emeryturze z ZUS i traktowanie składki emerytalnej jako jeszcze jednego podatku i samodzielne odkładanie pieniędzy na starość. Doradzam w miarę możliwości wyprowadzanie chociaż części kapitału zagranicę (np. kupno ETF na indeksy DAX lub S&P500, kupno walut, złota,  zagraniczne fundusze, przenoszenie gotówki do zagranicznych banków o ile to możliwe itd). Nie ufałbym do końca polskim rządom, ani nawet polskiemu systemowi bankowemu - naszym włodarzom wystarczy jeden podpis, by dobrać się na do każdych pieniędzy, które posiadamy.

czwartek, 27 czerwca 2013

Nie ważne kim jesteś, ważne kogo znasz.

W ostatnich dniach zmarł Marc Rich znany w latach 80-tych i 90-tych z pewnych (delikatnie rzecz ujmując) nieprawidłowości finansowych :) . Krótką wzmiankę o tym można przeczytać na wp.pl - tutaj.

Warto mieć to jako niestety cyniczny, ale prawdziwy przykład, iż nie ważne kim jesteś, ale kogo znasz i ile pieniędzy posiadasz.

niedziela, 23 czerwca 2013

Sell in May and go away.


Obserwacja zachowania rynku w ciągu ostatnich tygodni, wydaje się potwierdzać stare porzekadło „Sell in May and go away”.
W ubiegłym tygodniu inwestorzy z naszego rodzimego parkietu przekonali się dość boleśnie jak łatwo na giełdzie przejść od huraoptymizmu do czarnej rozpaczy. Niestety warszawskiemu indeksowi szkodzą (moim zdaniem) głównie dwa czynniki. Pierwszy z nich to niepokojące doniesienia z gospodarek rozwijających się (do których pamiętajmy Polska też jest zaliczana), takich jak zamieszki w Turcji, czy wyraźne hamowanie gospodarki światowego producenta wszystkiego - Chin.
Drugim czynnikiem osłabiającym polską giełdę jest komunikat Bena Bernanke o ograniczeniu skupu obligacji przez Rezerwę Federalną, a co za tym idzie ograniczenie podaży amerykańskiego dolara.
To oznacza, ze panująca ostatnio hossa (jak ją niektórzy nazwali - z drukarki, z uwagi na jedną z największych w ostatnich latach akcji druku amerykańskiej waluty) zaczyna wyraźnie słabnąć. Inwestorzy zagraniczni zaczynają wycofywać swój kapitał z takich regionów świata, jak Polska właśnie wyprzedając akcje ze znaczkiem PL, a co za tym idzie polską złotówkę. Za to jak sądzę coraz chętnie spoglądając na amerykańskie dolary. Być może, jak piszą o tym niektórzy komentatorzy z blogsfery i prasy, warto zagrać na scenariusz wzrostowy dla tej właśnie waluty ? Ale to już musi ocenić każdy sam.

Dla przeciętnego Kowalskiego oznacza to niestety wyższą ratę kredytu walutowego - pozdrawiam wszystkich frankowców - i droższa wakacje dla tych wszystkich, którzy nie wykupili opcji niezmiennej ceny w biurach podróży lub dopiero teraz będą kupować walutę na zagraniczne wojaże.

Cóż tu dużo mówić, zachowanie giełd jest tak naprawdę odbiciem tego, co się dzieje w realnej gospodarce, tylko, że wydarzenia na parkietach zwykle wyprzedają, to co się będzie działo w realnej gospodarce - ostatnie dni i siła amerykańskiego indeksu S&P pokazują, że amerykańska gospodarka odbija się od dna jednak lepiej, niż europejska.

Dla takiego długodystansowca oznacza to moment, kiedy warto się zastanowić, czy może i kiedy dokupić trochę polskich akcji, no i czekać aż amerykański S&P też się przegrzeje, dając okazję do promocyjnego kupna tego indeksu w postaci funduszu ETF.

niedziela, 3 marca 2013

Artykuł na niedzielę.

Dzisiaj jest niedziela, więc miałem trochę więcej czasu na przejrzenie Internetu w poszukiwaniu ciekawych artykułów.

Dla pracujących polecam artykuł z Wp.pl na temat spodziewanych zmian w kodeksie pracy, dotyczących zmian w sposobie rozliczania czasu pracy, możecie o tym przeczytać tutaj.

A dla szukających okazji inwestycyjnych, proponuję artykuł z portalu Bankier.pl: tutaj. Być może znajdzie się coś ciekawego, co warto będzie kupić i potrzymać do czasu ustanowienia praw do dywidendy. Jeśli warszawskie indeksy giełdowe ruszyłyby z posad i pożeglowały na północ (że na takiego poetyckiego określenia pozwolę sobie użyć :) jest szansa na zarobek.

Prócz tego zerwałem lokatę w Idea bank, bo konsultant na infolinii założył mi lokatę automatycznie odnawialną, chociaż nie przypominam sobie, aby o tym informował i po okresie 3 miesięcznego promocyjnego oprocentownia, od stycznia pieniądze gniły na 4% rachunku. A ponieważ, jak wspomniałem nie pamiętam, abym został o tym uprzedzony zawczasu, kończę na jakiś czas zabawę z Idea Bank i jednocześnie odradzam kupno jakichkolowiek produktów za pośrednictwem tzw. infolini. Co by nie mówić, to jednak korzystając z Internetu, czy nawet kupując coś bezpośrednio w oddziale, dokładnie wiemy na co się decydujemy i mamy to na piśmie, a takie załatwianie spraw przez telefon, to jak mawiał dziadek " jest o kant d... potłuc".

Życzę Wam miłej, spokojnej niedzieli i może warto by wyjść na spacer, szczególnie, że takie miłe słońce swieci za oknem.

środa, 27 lutego 2013

Pierwsze jaskółki


Ostatnio daje się zauważyć coraz więcej artykułów, w których autorzy zastanawiają się nad powrotem na rynek akcji i bardziej ryzykownych instrumentów finansowych. Na razie to "pierwsze jaskółki", ale być może jest już czas, aby część oszczędności zacząć odkładać na akcje i temu podobne.
Znając moje lenistwo, pewnie dokupię kolejne jednostki funduszu ETF, naśladującego notowania indeksu WIG20, jednakże wracam ostatnio do mojej ulubionej strony internetowej:  http://www.akcjegrahama.pl.
Znajdziecie tutaj naprawdę dobre narzędzie, pozwalające wybrać spółkę w dobrej kondycji finansowej za niezbyt wygórowaną cenę. Jak oczywiście korzystam z metody najprostszej. Wg tej metody pierwszym sitem, którym odsiewam ziarna od plew jest wybranie listy spółek, których wskaźnik C/Z musi być mniejszy od 7, zaś wskaźnik zadłużenia spółki nie może przekroczyć 50%. I tak z listy ponad 400 spółek  notowanych na warszawskim parkiecie, do analizy pozostaje nam kilkanaście podmiotów, a jak jeszcze weźmiemy tylko, te ktorych zyski rosną i płacą dywidendę zostaje jakieś 3 do 5 przedsiębiorstw.
 Oczywiście żadna metoda analizy i doboru spółek nie gwarantuje nam, że dokonamy zakupów w odpowiednim czasie. Nawet stosując analizę techniczną, co do skuteczności której nie jestem do końca przekonany, potrzebne jest jeszcze pewnego rodzaju wyczucie oraz ogromna wiedza z zakresu ekonomii, aby trafić w odpowiedni moment, kiedy wiadomo, że ceny papierów będą rosły.
Dla mnie pewnego rodzaju sygnałem jest ten artykuł, wprawdzie nie ze specjalistycznego portalu, a z Interii, ale mnie zainteresował:
http://mojeinwestycje.interia.pl/news?inf=1896289#ipad
Jak zawsze, zalecam ostrożność i nie spieszcie się z zakupami, lepiej stracić okazje i te wirtualne procenty, niż oszczędności, ponieważ jeśli nie obracacie milionami złotych, lepszy wynik daje systematyczne oszczędzanie, niż polowanie na super okazje inwestycyjne.

niedziela, 10 lutego 2013

Granice wolności ekonomicznej


Kochani, dziękuję za komentarze pod poprzednim wpisem, doceniam, że odwiedziliście to miejsce po roku ciszy.

Zacząłem się zastanawiać nad wolnością i jej granicami. Pozornie, wszystko wydaje się w porządku - mamy właściwie niezależne media i wolność słowa, możemy się swobodnie poruszać i przekraczać granicę, ale czy naprawdę jesteśmy całkowicie wolni ? Większość z nas gdzieś pracuje, oddaje swój czas i umiejętności za wynagrodzeniem. Czy jednak może pochwalić się pełną wolnością słowa mówiąc o swojej firmie ? Kto z nas, przy zdrowych zmysłach podpisze się pod publiczną (i oczywiście konstruktywną) uwagą krytyczną w stosunku do miejsca pracy, czy przełożonego, np. na Facebook'u ? Albo popisując się imieniem i nazwiskiem skrytykuje konkretnego urzędnika państwowego, np. celnika. Dla takiego np. agenta celnego byłoby to samobójstwo zawodowe. Ograniczamy się i godzimy na poddaństwo, zresztą za naprawdę niskie wynagrodzenie w porównaniu do pozostałych obywateli UE, bo musimy zarabiać pieniądze na niepohamowaną konsumpcję finansowaną w dużej części kredytami. No właśnie, kredyty... Te pułapki ekonomczne, w które wpadamy z naszej własne woli. Przecież sami zakładamy sobie niewolniczą obrożę kredytową. Ja jestem najlepszym przykładem takiego niewolnictwa kredytowego - 4 lata temu bez większego namysłu wziąłem kredyt mieszkaniowy w frankach szwajcarskich. I teraz praktycznie jestem ekonomicznym niewolnikiem, który co miesiąc musi przynieść 2 tys. i tak przez 25 lat.
Niby człowiek wolny, niby mogę iść gdzie chcę, robić co chcę, a jednak czuję że jestem nie w pełni wolny, że służę jak średniowieczny wasal mojemu pracodawcy, jakiemuś "grubasowi" z banku i całej rzeszy urzędników traktujących mnie jak petenta. To niby nic wielkiego, ale coś jest nie tak, nie dysponuję moim czasem w pełni swobodnie.
Jasnym jest, że żyjemy w społeczeństwie , w cywilizacji i konieczne jest pewne ograniczenie własnej wolności, aby żyć wspólnie, inaczej groziłaby nam anarchia.
Jednkaże ostatni (pięcio letni już) kryzys pokazuje nam, jak krucha jest demokracja i wolność, że kilka procent boznów współczesnej finansjery, jedną decyzją wpływa na stan gospodarki i naszych finansów, a dalej na naszą wolność.
Brzmi to prawie jak jakiś komunistyczny manifest i nie potrafię do końca jasno napisać co jest nie tak, ale jednak coś mnie uwiera, wiedząc, że wszyscy musimy zaciskać pasa, że realne przychody spadły w ubiegłym roku o jakieś 0,3%, zaś przychody managementu wzrosły o ok. 25%.
Brakuje mi solidarnego zaciskania pasa, szczególnie, że autorami współczesnych problemów są właśnie ci goście w białych kołnierzykach.
Zresztą więcej na temat poziomu zarobków w Polsce i pozostałych krajach UE przeczytacie tutaj. Artykuł krótki, ale daje trochę domyślenia.
A rada na niedzielę - ciągle ta sama, nie bierzcie kredytów :). Nie nabijajcie kieszeni jakiemuś grubasowi i zachowajcie jak najwięcej wolności osobistej.
 

wtorek, 29 stycznia 2013

Pomysł na osczędzanie.


Kilka ostatnich miesięcy to okres chronicznej niemocy twórczej na blogu. Jakoś tak się stało, że nie mogłem znaleźć sposobu na wyszukanie ciekawego tematu, o którym chciałoby mi się "skreślić" kilka słów. Oczywiście ucierpiał na tym blog, stając się cmentarzyskiem starych wpisów.
Być może wynika to z tego, że przestałem już tak intensywnie, jak kiedyś szukać tego najlepszego spososbu oszczędzania oraz inwestowania pieniędzy.
Zrozumiałem, że nie ma cudownego sposobu pomnażania pieniędzy, a najlepszą metodą jest zautomatyzowanie procesu odkładania oszczędności. Czyli ustawienia sobie na koncie osobistym stałego zlecenia, które w określonych okresach (najczęściej raz w miesiącu, po wypłacie) przeleje część pieniędzy na osobne konto oszczędnościowe, rachunek IKE, rachunek maklerski i co tylko sobie jeszcze wymyślicie.
Drugim ważnym kryterium, jest określenie już na samym początku celu, na jaki odbieramy sobie część środków, które moglibyśmy teraz już przecież przeznaczyć na przyjemności. Jest to ważne działanie z psychologicznego punktu widzenia, ponieważ odkładanie pieniędzy, dla samego tylko odkładania to czysty masochizm i mało kogo może zachęcić do takiego działania. Cel może być jeden lub może być ich kilka, oczywiście nie można przesadzić z ich ilością bo by życia nie starczyło, żeby odłożyć kasę na wszystko.
Ja rozdzielam oszczędności na dwa strumienie. Pierwszy to pieniądze płynące małym strumykiem na konto IKE, które mam nadzieję zaowocuje kiedyś wcale miłym dodatkiem emerytalnym. Ale też nie łudzę się, że będą z tego jakieś kokosy, bo odkładam niecałe 10% pensji, więc stan licznika rośnie wolno i jakoś nie wydaje mi się, abym zebrał tam miliony. Jednakże lepsze to niż nic, szczególnie jak sami przedstawiciele ZUS-u mówią, że ich produkt jest do kitu.
Drugi strumyk (też około 10% pensji), płynie na konto oszczędnościowe, gdzie leżą pieniądze na niespodziewane wydatki i zachcianki, np. wakacje.
I tyle... nie kombinuję już, nie szukam szczególnie dobrych okazji inwestycyjnych, raczej skupiam się na zwiększaniu dochodów z pracy, którą wykonuję, cały czas będąc aktywnym na rynku zatrudnienia. Ta inwestycja daje lepsze stopy zwrotu oraz dochodu, niż śledzenie tabel i szukanie trendów wzrostowych, czy super okazji inwestycyjnych, a nie wiąże się z ryzykiem utraty oszczędności.
Nie oznacza to jednak, że zrezygnowałem z inwestowania, czy stałem się nagle przeciwnikiem inwestowania na giełdzie. Jednakże nie chce mi się już tak dokładnie śledzić tabel, czytać wielu stron raportów, analizować, sprawdzać i tak dalej. Teraz jeśli klimat jest dobry, kupuje jednostki funduszu ETF20, a przede wszystkim większość środków inwestuję w obligacje - komunalne lub komercyjne.  Stałem się dużo bardziej konserwatywny i ostrożny, nie ryzykuję już jak kiedyś, bo szkoda mi tracić pieniędzy, które z takim trudem odkładałem.
No na dzisiaj już starczy :).

sobota, 9 czerwca 2012

Co się działo przez ostatnich kilka miesięcy.

Ile to już miesięcy minęło od ostatniego wpisu ? Jak komuś się chce niech policzy, ja się nie podejmuje, bo mogło by mnie to przygnębic :). Przez ten czas skupilem się na rozwoju zawodowym, odkładajac na bok inwestycje, choć nie oszczędzanie. Najistotniejsze było całkowite przejście na inwestycje w ramach rachunku maklerskiego IKE w DM Banku Ochrony Środowiska. Całkowicie zrezygnowałem z funduszy inwestycyjnych i dlatego we wrześniu zamierzam podziękować za współpracę mBankowi zamykając tam rachunek bankowy i maklerski (czekam tylko na wykup obligacji przez Gant'a-na co szczerze liczę, dąrżąc trochę, kiedy spoglądam na ich wspolczynniki wyplacalnosci). Prócz tego giełda nie rozpieszcza małych ciulaczy-inwestorów takich, jak ja, dlatego bardzo mało gram. Bardziej przypomina to okresowe zakupy co lepszych Blue Chip'ow, w nadziei, ze rajd na południe w końcu się zatrzyma i indeksy giełdowe zaczna rosnąć. Ale podstawowym motywem zakupów jest inwestowanie w nadziei ze za te 30-40 lat, owe odłożone grosze zaczną przynosić zyski, stad tez pomysł na kupno jedynie zdrowych spółek, które co roku wypłacaja dywidende. A swego rodzaju kompasem jest dla mnie ta wyszukiwarka: www.akcjegrhama.pl. Można oczywiście długo dyskutować o skuteczności, czy nieskutecznosci podejścia Benjamina Grahama, ale wszystko zależy od indywidualnych predyspozycji każdego i każdej z nas. Dla mnie to jest ok, bo kryteria są proste i z listy ponad 400 czy 500 podmiotów zostaje mi do przeanalizowaniu kilka, co znacznie ułatwia wybór. Oczywiście automat nie zastąpi myślenia, więc należy tez wykonać własne badanie każdej z wybranych w wyszukiwarce firm. Jednak, jak wspomniałem, inwestowanie to obecnie marginala działalność i bardziej (90% czasu) poświęcam sie odkładaniu pieniędzy, co daje w czasach bessy znacznie wyższa stopę zwrotu, niż gra na giełdzie. Prócz tego poraz trzeci rozważam zmianę pracy, aby zarabiać wiecej, choć wiązać to się będzie z podjeciem większego ryzyka i większa liczba obowiązków. Chce jednak jak najszybciej odłożyć pieniądze na spłatę kredytu hipotecznego, który ciąży mi niczym kula u nogi, w wieloletnim oczekiwaniu na spadek kursu franka szwajcarskiego. I to chyba będzie najlepsza,pointa tego wpisu. Obecnie mysle, ze najrozsadniej jest skupić się na rozwoju osobistym oraz zawodowym, a także odkładaniu pieniędzy, niż liczyć na krociowe zyski na giełdzie, nawet w czasach hossy. Zainwestowanie pln 10000 i obgryzanie paznokci w nadziei, ze spółka nie straci, a zarobi w ciagu roku chociaż te 10%, powinno pozostać domena zabawy, uprawianej w wolnych chwilach lub tez ciężkiej pracy jako maklera, co znowu oznacza rozwój zawodowy :). Ponieważ lepsza stopę zwrotu da nam podniesienie kwalifikacji ząwodowych i zmiana pracy, dzięki której, co miesiąc będziemy zarabiać np. pln 500 wiecej. Porównajcie 10% od pln 10000 dające pln 1000 w ciagu roku z podwyżka o pln 500, która w ciagu roku da dodatkowe pln 6000. Zdaje sobie sprawę, ze to tylko przykładowe liczby i nie tak łatwo znaleźć prace wogole,a szczególnie lepiej płatna, jednak życie nie jest proste i pozostaje nam tylko próbować.

środa, 15 lutego 2012

Zestawienie lokat na luty 2012

Na Bankier.pl, można znaleźć ranking najlepszych lokat (oczywiście wg wspomnianego portalu) obowiązujący w lutym tego roku. Warto przejrzeć, szczególnie, że z końcem marca przestaną funkcjonować tzw. lokaty antybelkowe. Odsyłam do tego linku: http://www.bankier.pl/lokaty/wiadomosc/Ranking-lokat-Bankier-pl-luty-2012-r-6544142.html

wtorek, 14 lutego 2012

Lokata Walentynkowa 6%

Tylko dzisiaj Getin Noble Bank oferuje 3 miesięczna lokatę Walentynkową oprocenotwaną 6% w skali roku. Minimalna wpłata to pln 1000. Zainteresowani mogą znaleźć wiecej pod tym adresem: http://www.getinonline.pl/egetin/doc/lokata_walentynkowa.pdf

niedziela, 5 lutego 2012

Skąd jest PESEL ?

Dzisiaj chciałbym Wam zaproponować wpis dotyczący nieco odmiennej od finansów i oszczędzania treści. PESEL, wszyscy go mamy, ale jak powstał ? To nie jedyny temat, który poruszono w bardzo ciekawym artykule Sylwi Czubkowskiego z Dziennika Gazeta Prawna, która przy okazji w skrócie opisała historię informatyzacji państwa, ukazujące typową dla polskiej administracji bylejakość i marnotrawstwo. Artykuł opublikowany przez Interia.pl znajdziecie tutaj. http://biznes.interia.pl/news/obecny-system-stworzyli-dwaj-pulkownicy-sb,1755657#ipad A żeby Was bardziej zainteresować, napisze, że system PESEL powstał dzięki pomysłowi dwóch oficerów SB :).

środa, 1 lutego 2012

Pięć lat z IKE.

W lipcu tego roku minie piąta rocznica mojego, zgodnego pożycia z kontem IKE. Minęło już tyle czasu, że mogę się pokusić o pewne podsumowanie. O IKE pisałem już kilka razy, zwykle chcąc zachęcić czytelników do tej formy oszczędzania. Teraz chciałbym podsumować wspomniany czas z punktu widzenia użytkownika.  Pamiętam, jak latem 2007 roku spieniężyłem jakiś fundusz akcyjny prowadzony przez PKO BP, przenosząc środki do funduszu akcyjnego Arka, prowadzonego przez bank BZ WBK - wydaje mi się z resztą, że już kiedyś opisałem wam tą historię. W każdym razie oczywiście "umoczyłem", ponieważ już miesiąc pózniej giełdy rozpoczęły wesoła wędrówkę na południe, w wyniku czego pozbyłem się około 1/3 odlożonych pieniędzy :). Teraz śmieję się z tego, ale w tamtym czasie moja wiedza o finansach była wiecej niż skromna i uśpionym zapewnieniem sprzedawcy z Arki, że to tylko chwilowa korekta na giełdzie, spokojnie pozwalałem topnieć oszczędnościom. Straty udało mi się odzyskać około 2010 roku, na fali (jak teraz wiemy krótkotrwałych) wzrostów, przesuwając w ramach tego samego towarzystwa funduszy inwestycyjnych Arka pieniądze z funduszu akcyjnego do funduszu bezpiecznego, pieniężnego. Wszystko działało super ponieważ taka forma IKE pozwalała mi wpłacać pieniądze na emeryturę tylko wtedy, kiedy miałem w danym miesiącu nadwyżkę środków - dokładnie, co najmniej pln 100, bo taka była minimalna wpłata do tego funduszu. Kiedy nie mogłem niczego odłożyć na przyszłość, nic się nie działo, ponieważ żadna umowa nie zmuszała mnie abym co miesiąc wypłacał określona sumę pieniędzy (teraz dobrze nie pamietam, ale chyba nawet nie było rocznego, minimalnego limitu wpłat). Oczywiście to wymagało ode mnie samodyscypliny, aby mimo wszystko coś tam odkładać, szczególnie w sytuacji, kiedy musiałem zmienić pracę, na taką z niższą pensją. Dlatego usiadłem z kartka i ołówkiem i wyliczyłem ile miesięcznie mogę odłożyć, po czym ustawiłem na swoim koncie stałe zlecenie przelewów.  Warto dodać, ze kiepskie wyniki inwestycyjne z pierwszych lat oszczędzania na IKE udało mi się w miarę szybko skompensować, właśnie dzięki temu, że w ramach wspomnianego konta IKE rząd nie pobiera ode mnie 19% podatku Belki.  W ubiegłym roku, widząc gorsze niż wcześniej wyniki inwestycyjne managerów z Arki, pomyślałem czemu płacę im tyle pieniędzy i to niezależnie, czy coś dla mnie zarobią, czy tez wręcz przeciwnie, marnuje moje pieniądze! Postanowiłem więc poszukać jakiejś alternatywy. W międzyczasie, w jakimś artykule przeczytałem o IKE prowadzonym w formie rachunku maklerskiego. Na marginesie dodam, że Indywidualne Konto Emerytalne można rownież prowadzić w formie np. lokaty lub kupując obligacje Skarbu Państwa i in., więc każdy może znaleźć coś dla siebie.  Stwierdziłem, że IKE w formie rachunku maklerskiego, to może być coś dla mnie. Miałem już do czynienia z rynkiem akcji innych instrumentów dostępnych na naszej GPW w Warszawie, a koszty prowadzenia w porównaniu do funduszy inwestycyjnych są dużo niższe. Według mnie, w ubiegłym roku najlepszy produkt tego rodzaju oferował DM Banku Ochrony Środowiska.  W końcu byłem gotowy i zleciłem transfer środków z IKE w BZ WBK na rachunek w BOŚ. Nie będę ukrywał: transfer środków w ramach rachunku IKE wiąże się z pewna biurokracją, ale nie jest nic bardziej skomplikowanego niż złożenie corocznej deklaracji podatkowej PIT. Obecnie raz na miesiąc 10% obecnych zarobków przelewam na konto IKE, gdzie raz na 2-3 miesiące kupuję jakiś instrument finansowy. Moją strategie można by porównać do metody inwestycyjnej stosowanej przez tzw. fundusze zrównoważonego wzrostu, tzn. około połowy środków zainwestowałem w obligacje, by druga połowę mieć na inwestycje w akcje i fundusze ETF. Wypadałoby teraz napisać kilka słów o tym jak oceniam te 5 lat oszczędzania na IKE.  Jeśli miałbym określić to jednym zdaniem, to napisałbym, że jest to jeden z najlepszych pomysłów władz RP, dający jakąś realną szansę na wypracowanie lepszej emerytury. O ile lepszej ? To już zależy od każdego z nas i to jest najfajniejsza cecha tego instrumentu, tylko od Twoich decyzji zależy, czy odlożysz jakiś realny kapitał na starość, czy tylko jakieś grosze. W razie porażki, można mieć pretensje tylko do siebie, ponieważ albo odkładało się zbyt mało lub też zaoszczędzone pieniądze były tracone w wyniku błędnych decyzji inwestycyjnych. Jedynym niebezpieczeństwem wiezącym nad IKE może być jakiś złodziejski pomysł, jakiegoś ministra finansów w stylu niesławnego Rostowskiego i jego nieuczciwego ruchu w kierunku zagarnięcia znacznej części składki odkładanej na OFE. W razie "Niemca", czy raczej powinienem napisać "Rostowskiego" trzeba będzie myśleć o ewakuacji oszczędności w jakieś bezpieczne miejsce, z dala od chciwych łapek któregoś z rządów. Gdyby jednak produkt przetrwał kolejne 30-40 lat oszczedzajacy mają realną szansę na niezły dodatek do przyszłej emerytury.

środa, 25 stycznia 2012

W co OFE inwestowały w ostatnim roku.

Ostatnio na portalu Bankier.pl można przeczytać artykuł o inwestycjach prowadzonych przez zarządzających OFE w ostatnim roku. Największym wzięcie cieszyły się papiery GTC, Getin Banku oraz PZU. Nie mi oceniać skuteczność inwestycji giełdowych, zwłaszcza w ostatnim roku, bo sam nie mogę się pochwalić większymi sukcesami. Jednak od zawodowców oczekiwałem większej roztropnosci. Warto tylko napisać, że najbardziej popularne GTC straciło ponad 63% w 2011 roku. Zresztą oceńcie to sami po przeczytaniu tego artykułu: ?.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Reforma służby zdrowia - ale o co w tym wszystkim chodzi ?

Program wyborczy Donalda Tuska ogłoszony w ostatnich wyborach zakładał szereg reform mających na celu uzdrowienie, a przede wszystkim uszczelnienie systemu finansów publicznych. Jednym z działań jest naprawa systemu finansowania służby zdrowia, czyli Narodowego Funduszu Zdrowia. Ustawa, która zmieniła zasady kontroli oraz przyznawania dotacji do leków kupowanych na tzw. choroby przewlekle stała się w ostatnich tygodniach tematem numer jeden większości wydań wiadomości telewizyjnych. Moim zdaniem sam pomysł uszczelnienie systemu był w zamierzeniu mądry, ale...

środa, 11 stycznia 2012

Nieco spóźnione życzenia noworoczne

Pierwsze dni nowego 2012 roku już prawie minęły żegnając trudny rok 2011. Oczywiście nie można go pożegnać nie pisząc kilku słów podsumowania.
Dla mnie nardziej symptomatyczne jest, to że taki drobny ciułacz jak jak w drugiej połowie roku publikował znacznie mniej wpisów, niż nawet w pierwszej połowie 2011 - z tej prostej przyczyny, że nie wiele się w portfelu działo. Niepewne czasy nie zachęcają do podjemowania jakichkolwiek ruchów, choć portfel nadal w prawie 40% wypełniony jest ryzykownymi papierami, takimi jak akcje i jednostki funduszu ETF (na WIG20 i S&P500).Dodatkowo w ostatnim miesiącu kupiłem za ok. pln 950 certyfikaty na wzrost cen pszenicy - wierzę, że słabsze plony w tym roku mogą się przełożyć na wzrost cen zbórz. Oczywiście to czysta spekulacja, ale liczę na jakiś zysk.
Jeśli zaś chodzi o akcje, to na koncie IKE trzymam niewielkie pakiety PZU oraz BKO BP, kupione w ostatnich miesiącach. Pozostaną tam sobie jako kapitał na emeryturę .
Pozostała część portfela to obligacje, połowa to obligacje komunalne miasta Warszawy, druga połowa to obligacj korporacyjne różnych spółek.

To właściwie wszystko, porfel z uwagi na moje niewelkie umiejętności stracił oczywiście w ciągu roku, ok. 11%.

Co do tego, co się dzieje w świecie, to niewiele można dodać. Słowo kryzys stało się tak powrzechnym zwrotem, że trafiło nawet do popkultury - zdaje się, że nadchodzące lata będą okresem intensywnej i niestety drogiej edukacji finansowej oraz obalania powrzechnie uznawanych teorii eknomicznych oraz finansowych. Niestety ponownie potwierdza sie twierdzenie, że nie jest możlwie, aby w ramy wzorów matematycznych dało się wtłoczyć zachowania ludzi oraz ich decyzje. Wygląda na to, że nauki ekonomiczne ponownie wracją do dziedziny nauk społecznych.
Pozostaje mi jeszcze tylko życzyć Wam wszystkim wspaniałego roku 2012 i samych trafnych decyzji inwestycyjnych :).

poniedziałek, 21 listopada 2011

Lokata na 8%, czyli nowy gracz BGZOptima.

Ostatnio sobie po politykowałem, namawiając do wzięcia spraw we własne ręce i naprawy własnych finansów. Zatem czas na konkrety.
Od jakiegoś tygodnia w radiu i telewizji daje się zauważyć reklamy nowego banku internetowego BGZOptima, który jak sama nazwa wskazuje jest internetowym klonem banku BGŻ. Większość blogerów pisała o tym nowym tworze już pod koniec zeszłego tygodnia, ale i mi nie zaszkodzi o nim wspomnieć.
Najważniejszym i najciekawszym produktem, który BGZOptima oferuje to lokata na 8% w skali roku, co netto, po odliczeniu podatku Belki daje przyzwoite 6,48% rocznie. Z tego, co się orientuje lokata oferowana przez ten bank daje obecnie jeśli nie najwyższe (np. lokata w SKOK Wołomin) to jedne z najwyższych oprocentowań na rynku. Kruczkiem jest fakt, że zakładając lokatę jednocześnie zakładamy rachunek bankowym, choć jest on (jak na razie) zupełnie darmowy.
Zresztą nie będę się rozpisywał i zacytuję wprost za ich stroną internetówą najważniejsze cechy tej lokaty:

* lokatę założysz już od 1000 zł

* atrakcyjne oprocentowanie: nominalnie 6,48% w skali roku = tyle, co 8% na standardowej lokacie (nominalne oprocentowanie stałe 6,48% w skali roku na lokacie jednodniowej odpowiada standardowej lokacie terminowej z oprocentowaniem stałym 8% w skali roku)
* gwarancja oprocentowania - oprocentowanie nominalne dla lokaty dziennej nie ulegnie zmianie do dnia 30 kwietnia 2012 roku
* krótki okres lokaty terminowej - lokata otwierana jest na okres 1 dnia
* odnawianie lokaty – po terminie zapadalności lokaty lokata może być automatycznie odnawiana na kolejny taki sam okres
Lokata dzienna to lokata terminowa otwierana na okres jednego dnia.
Klient może posiadać jednocześnie do 8 (ośmiu) lokat terminowych otwieranych na okres jednego dnia z początkową kwotą kapitału nie większą niż 13 500 zł każda. Jeżeli klient wybierze opcję odnawiania lokaty z kapitalizacją odsetek, kapitał odnawianej lokaty będzie każdego dnia wyższy.
Według stanu prawnego na dzień 10 listopada 2011 roku: w przypadku, gdy kwota odsetek od lokaty wyniesie nie więcej niż 2,49 zł, wówczas nie zostanie pobrany zryczałtowany podatek od odsetek 6,48 % na lokacie, od której odsetek nie zostanie pobrany zryczałtowany podatek od odsetek, odpowiada 8,00 % na porównywalnej lokacie, od której odsetek ten podatek jest pobierany, co wynika z zasad zaokrąglania kwoty podstawy opodatkowania i kwoty tego podatku*.
*źródło: http://www.bgzoptima.pl/

Jest to więc produkt godny polecenia, ponieważ w przy stosunkowo wysokim oprocentowaniu daje on swobodę dysponowania własnymi środkami, dzięki temu, że lokata zawierana jest tylko na jeden dzień i automatycznie odnawiana.

Zainteresowanych odsyłam na stronę http://www.bgzoptima.pl/

P.S. Gwoli ścisłości bank oferuje również fundusze inwestycyjne, jednak wybór produków jest tak skromny w porównaniu do np. oferty mBanku, że nawet szkoda więcej o tym pisać. 

niedziela, 20 listopada 2011

Wielki smok.

Chiny...

poniedziałek, 31 października 2011

Podsumowanie miesiąca, ale trochę inaczej niż zwykle.

No tak. Koniec kolejnego miesiąca, a ja od sierpnia nie napisałem ani jednego podsumowania.
Zadziałał chyba znany skądinąd mechanizm obronny, z którym walczyć musi większość ludzi zajmujących się grą na giełdzie, a sprawiający że unikamy realizacji strat, a tym bardziej mówienia i pisania o nich.
Faktem jest, że w trakcie ostatnich miesięcy nie specjalnie miałem o czym pisać, ponieważ niewiele zmian dokonało się w moim portfelu (prócz sporych wydatków związanych z wakacjami i dociepleniem mieszkania), a to z powodu dużej niepewności, co do tego, w którym kierunku pójdzie rynek. Ogólnie rzecz ujmując moje oszczędności zmniejszyły się o jakieś 25% w ciągu ostatnich kilku miesięcy, jednak większość to były zakupy :).

poniedziałek, 10 października 2011

Grecja z perspektywy turysty.

Po dłuższej przerwie powracam do Was z wakacji w Grecji, kraju, który jest ostatnio głównym, czarnym charakterem większości wiadomości finansowych, gdzie można zebrać świetne materiały na temat tego jak wygląda kryzys z perspektywy Greków...
Ja jednak tego nie zrobiłem i pojechałem tam odpocząć, szerokim łukiem ominąłem Ateny i wybrałem się na jedną z wysp antycznej Hellady, zaledwie ok. 30 km od wybrzeży Turcji.